- Rozmowy z instytucjami finansowymi trwają - zapewnił Ireneusz Sitarski, wiceminister skarbu. Ocenił przy tym, że ich pojawienie się w ubezpieczeniowej spółce mogłoby nastąpić w momencie wprowadzania jej akcji na warszawską giełdę, czyli w II połowie przyszłego roku. Taki termin upublicznienia firmy przewiduje Skarb Państwa, czyli jej największy akcjonariusz. Wiceminister Sitarski nie podał nazw inswestorów, z którymi resort rozmawia w sprawie zaangażowania kapitałowego w największej polskiej grupie ubezpieczeniowej. Do tej pory jednak przedstawiciele resortu wymieniali w tym kontekście Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju oraz Międzynarodową Korporację Finansową (IFC). Minister Wiesław Kaczmarek informował wcześniej, że instytucje te złożyły w ministerstwie listy intencyjne w sprawie kupna akcji PZU.

Pojawienie się znanych inwestorów miałoby załagodzić konflikt między głównymi akcjonariuszami towarzystwa - Skarbem Państwa (ma około 55% papierów) a konsorcjum Eureko i BIG-BG (kontroluje 30% walorów). Pod koniec października Eureko skierowało do arbitrażu międzynarodowego sprawę przeciągającej się prywatyzacji PZU. Inwestor domaga się jak najszybszej sprzedaży obiecanych mu 21% akcji spółki. Skarb Państwa zapewnia, że dotrzyma zobowiązań i udostępni akcje towarzystwa w trakcie oferty publicznej. Problem w tym, że Eureko chciałoby, aby oferta została przeprowadzona znacznie szybciej, niż planuje to resort skarbu. Eureko uważa, że wprowadzenie firmy na giełdę pozwoli na uzdrowienie sytuacji w jej akcjonariacie. W praktyce pozwoliłoby inwestorowi branżowemu na przejęcie kontroli nad ubezpieczeniową grupą. Tymczasem Skarbowi Państwa zależy na takim podziale wpływów w towarzystwie, by zachował on wpływ na to, w jaki sposób PZU będzie dysponować aktywami sięgającymi ponad 20 mld zł.