Wpływy z akcyzy na wyroby spirytusowe wyniosły po 10 miesiącach niewiele ponad 3 mld zł. To o 10,4% mniej niż w tym samym okresie ub.r. Mniejsze dochody budżetowe to efekt 30-proc. obniżki podatku, wprowadzonej z początkiem października.
Ekonomiści, z którymi rozmawialiśmy, uważają, że prognozy tegorocznych dochodów są realne. Tym bardziej że mniejsze wpływy z podatku spowodowane obniżką stawki częściowo już są rekompensowane zwiększeniem legalnego obrotu alkoholem. To był zresztą główny cel obniżki. Mimo utrzymującej się wysokiej akcyzy spirytusowej wpływy do państwowej kasy w poszczególnych miesiącach br. były na poziomie ok. 95% tego, co udawało się osiągać fiskusowi rok wcześniej. Wysoki podatek sprawiał, że legalną wódkę wypierał z rynku alkohol z przemytu i nielegalnej produkcji.
- Skala wzrostu produkcji wódki w październiku wskazuje na to, że czarny rynek zostanie ograniczony. Założone dochody będą wykonane, choć trzeba jeszcze kilku miesięcy, aby efekt obniżki akcyzy zadziałał w pełni - mówi Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.
O tym, że obniżka uderzyła w przemytników jest również przekonane Ministerstwo Finansów. - Wszystko wskazuje na to, że spadek akcyzy był wystarczająco duży, aby ukrócić przemyt. Polmosy zwiększają swoją produkcję, poza tym po wynikach za październik widać, że nie ma znaczącego ubytku w dochodach - mówi Halina Wasilewska-Trenkner, wiceminister finansów. Dodaje, że z tego powodu resort zwiększył prognozę przyszłorocznych wpływów z akcyzy na spirytus o 83 mln zł. - Nasz pierwotny pesymizm nie jest do końca uzasadniony - uważa wiceminister Wasilewska-Trenkner.
Według Ryszarda Brojewskiego, dyrektora biura zarządu Destylerni Polmos w Krakowie, równoważenie ubytku wpływów spowodowanych obniżką podatku zwiększonymi obrotami zajmie ok. 2-3 miesięcy. - Ten rynek jest trudno przewidywalny, ale przed nami okres świąteczny. Spodziewamy się zwiększenia sprzedaży - powiedział nam R. Brojewski.