Najważniejsze kryteria to deficyt budżetowy nie większy niż 3% PKB, dług publiczny poniżej 60% PKB i wskaźnik wzrostu cen, który nie może przekroczyć o więcej niż 1,5 pkt proc. średniej dla trzech krajów o najniższej inflacji. Zdaniem wiceprezesa Bratkowskiego, prawdopodobieństwo, że uda się je spełnić już za 3 lata, wynosi ok. 90%. - Myślę, że do tego czasu będziemy gotowi - uważa.
Gdyby się to udało, to Polska mogłaby wprowadzić euro w 2007 r. Wcześniej bowiem musi wprowadzić system stabilizacji waluty (ERM-2). Według wiceprezesa NBP, spełnienie kryteriów zależy przede wszystkim od prowadzenia ostrożnej polityki stóp procentowych i przeprowadzenia reformy finansów publicznych. Plany takiej reformy rząd ma przedstawić na początku przyszłego roku. Jak zapowiadał wcześniej wicepremier Grzegorz Kołodko, głównym celem musi być "odsztywnienie" budżetu (czyli zmiana struktury wydatków). I minister finansów, i wiceprezes banku centralnego zwracają uwagę, że członkostwo w Unii Europejskiej będzie oznaczać obciążenie dla państwowej kasy. To właśnie od programu konsolidacji finansów publicznych zależy sposób prowadzenia polityki pieniężnej przez NBP.