Towarzystwo naftowe BP usiłuje od zeszłego roku znaleźć nabywcę na kilkaset należących do niego stacji benzynowych w Niemczech. Łącznie posiada on tam około 3300 takich obiektów, z których część musi sprzedać zgodnie z wymaganiami władz antymonopolowych. Podjęły one tę decyzję po przejęciu przez BP sieci stacji Aral od giganta energetycznego E.ON. Władze domagają się, aby brytyjska spółka zmniejszyła swój udział w niemieckim rynku.
Sieć stacji benzynowych w Niemczech może być atrakcyjna dla firm zagranicznych, które chcą wejść na tamtejszy rynek paliw płynnych. Ofertą BP interesuje się m.in. PKN Orlen. Wśród potencjalnych nabywców wymieniano też rosyjski Łukoil, francuski Total Fina Elf oraz Agip Deutschland należący do włoskiego Eni.
Niemiecki rynek ma jednak zasadniczą wadę. Detaliczna sprzedaż benzyny jest tam mało opłacalna. Aż trzy czwarte ceny tego paliwa stanowi bowiem podatek, który w przyszłym roku może wzrosnąć. W efekcie tamtejsze stacje benzynowe przynoszą zyski mniejsze o 25% od średniej w Unii Europejskiej.
Taka sytuacja zniechęca potencjalnych nabywców, i stąd kłopoty BP. Brytyjski gigant mógł też popełnić błąd, próbując sprzedać stacje w dwóch transzach, które okazały się za duże. Dlatego nie można wykluczyć, że oferta zostanie podzielona na mniejsze części.
Przed podobnym problemem stanął konkurent BP - Royal Dutch/Shell, który kupił sieć DEA od RWE. Również jemu polecono zmniejszyć udział w niemieckim rynku o 5 pkt. do około 20%. Poradził sobie z tym jednak znacznie lepiej od Brytyjczyków, gdyż znalazł już nabywców na ponad 400 stacji. Łącznie obaj rywale muszą sprzedać około 1300 stacji.