Minister zapewniła, że Polska będzie starała się uzyskać jak największe płatności z tytułu kompensacji finansowych, które wynikają z różnic w przepływach kasowych pomiędzy budżetem UE, a budżetem krajowym.

"Uważamy, ze Agenda berlińska nie jest w pełni wykorzystana. Dopiero w Kopenhadze może się okazać, ile środków może zostać wyasygnowanych" - powiedziała Huebner podczas sejmowej debaty na temat stanu negocjacji z UE.

W pierwszym roku członkostwa Dania, sprawująca obecnie prezydencję w UE, zaproponowała 443 mln euro kompensaty. Nie wiadomo, jaką kwotę Unia może przeznaczyć na ten cel w latach 2005-2006. Według ostatnio uzgodnionego stanowiska polskiego rządu Polska będzie ubiegała się o zwiększenie kompensaty w 2004 roku, jak również będzie chciała wynegocjować jak największe kwoty w kolejnych latach.

Zgodnie z ostatnią propozycją Danii, która musi być jeszcze zaakceptowana przez pozostałe kraje "Piętnastki", Polska zyskałaby 1,5 mld euro netto w pierwszym roku członkostwa. Jest to o 600 mln euro więcej niż w ostatnim roku przed akcesją. Jednak z punktu widzenia kasowego (przepływy finansowe w gotówce) sytuacja ta jest niesatysfakcjonująca, ponieważ wskutek procedur unijnych, nowe państwo członkowskie musi najpierw "zainwestować", a dopiero potem otrzyma obiecaną kompensatę.

Ostateczna decyzja o rozszerzeniu Wspólnoty oraz na jakich warunkach finansowych ma zapaść na Szczycie w Kopenhadze 12-13 grudnia. (ISB)