Władze w Moskwie odniosły spory sukces, sprzedając udział w największym przedsiębiorstwie rosyjskiego sektora naftowego - Łukoil - mimo ogólnie niekorzystnych warunków rynkowych. Za 12,5 mln amerykańskich kwitów depozytowych, stanowiących 5,9% kapitału akcyjnego, uzyskano 775 mln USD. Była to już druga próba ich sprzedaży, gdyż w lipcu musiano zrezygnować z oferty ze względu na bardzo mały popyt. Od tego czasu ADR-y Łukoilu, które są notowane na giełdzie londyńskiej, zdrożały o 11,6%, do 62,70 USD. Ostatecznie sprzedano je po 62 USD. Powodzenie tej operacji, koordynowanej przez nowojorski bank inwestycyjny Morgan Stanley, kontrastuje z niepomyślną koniunkturą na rynku europejskim. Sprzedaż akcji zmniejszyła się w bieżącym roku o 13%, do 62,3 mld USD.
Rządowi rosyjskiemu bardzo zależy na zwiększeniu wpływów z prywatyzacji, gdyż w przyszłym roku będzie musiał spłacić zobowiązania zagraniczne, sięgające 17,9 mld USD. Dlatego jeszcze w grudniu br. zamierza wystawić na sprzedaż 75-proc. udział w mniejszym przedsiębiorstwie naftowym Sławnieft, za który spodziewa się otrzymać minimum 1,7 mld USD. Przejęciem nad nim kontroli interesują się Łukoil, a także Tiumen i Sibnieft, zajmujące trzecią oraz szóstą pozycję w rosyjskim sektorze naftowym.
Przyszłoroczne płatności obejmują raty kapitałowe w kwocie 10 mld USD, na które przeznaczono środki w budżecie państwa. Reszta to odsetki. Na ich spłatę odłożono już 96,4 mld rubli (3 mld USD) z większych, niż przewidywano, wpływów naftowych. Wzrosły one ze względu na niebezpieczeństwo amerykańskiego ataku na Irak, który mógłby przerwać dostawy ropy z Bliskiego Wschodu.
Środki przeznaczone na spłatę zadłużenia zagranicznego mają być też zwiększone przez włączenie do nich spodziewanej w bieżącym roku nadwyżki budżetowej. W ciągu pierwszych dziesięciu miesięcy odpowiadała ona 0,9% produktu krajowego brutto. Wcześniej zrezygnowano natomiast z emisji obligacji o wartości sięgającej 2 mld USD.