Firmy profesjonalnie zajmujące się przejmowaniem innych instytucji, m.in. Kohlberg Kravis Roberts i Bain Capital, wydały w tym roku już 70 mld USD na swoją działalność. Jest to ponad dwa razy więcej niż w 2001 r. Bujny rozwój segmentu tzw. levereged buyouts (LBO), czyli transakcji przejęcia finansowanych kapitałem pozyskanym z emisji obligacji, widać jeszcze bardziej, gdy porówna się go z ok. 30-proc. spadkiem całości rynku fuzji i przejęć.
Taki rozwój wypadków bardzo cieszy banki inwestycyjne w USA, szczególnie teraz, kiedy branża ta przeżywa kryzys. - Doradzanie firmom dokonującym lewarowanych wykupów jest obecnie najlepszym źródłem zysków dla banków inwestycyjnych - powiedział agencji Bloomberga Michael Madden, były bankier, a obecnie wspólnik jednej z takich firm, Questor Management. - Banki bardzo zabiegają o tego rodzaju klientów, dostarczają im nowych pomysłów i prezentują nowe instrumenty finansowe - dodał także. Jak szacuje analityk Sanford C. Bernstein - Brad Hintz - rynek LBO może w tym roku wygenerować 1 mld USD zysku dla tamtejszych banków inwestycyjnych.
Prym w obsłudze przejęć LBO wiodą największe instytucje. Merill Lynch obsłużył od początku roku transakcje tego typu, warte łącznie prawie 30 mld USD. Jest to pięciokrotnie więcej niż rok temu. Spółce zarzuca się jednak utratę na rzecz Lehman Brothers niektórych wartościowych transakcji.
Między innymi ze względu na to Lehman Brothers zasługuje na jeszcze większe wyróżnienie. Spółka ta zrobiła bowiem w ciągu ostatnich dwóch lat największy postęp na rynku przejęć. Jeszcze w 2001 r. zajmowała 19. miejsce, obecnie natomiast jest już druga. W tym roku bankierzy z Lehman obsłużyli 3 największe transakcje lewarowanego przejęcia, na czele ze sprzedażą przez Qwest Communications International jednej ze swoich części firmom Carlyle Group oraz Welsh, Carson, Anderson & Stowe. Transakcję wyceniono na ponad 7 mld USD. Łącznie Lehman doradzał przy 12 transakcjach na kwotę ponad 20 mld USD.
Jak przewidują analitycy, liczba LBO może się jeszcze powiększyć do końca roku. Koncerny, którym nie udaje się zarobić na rynku kapitałowym lub pieniężnym, decydują się bowiem coraz częściej na sprzedaż niektórych swoich działów.