Cena miedzi regularnie spadała od wtorku i na koniec tygodnia za tonę tego metalu na londyńskiej giełdzie płacono 1618 USD, a więc o 2,7% mniej niż w poprzedni piątek. Do większych zakupów uczestników tego rynku zniechęciły trwające cały tydzień spadki na giełdach akcji, które oznaczają, że wciąż nie ma pewności co do perspektyw ożywienia gospodarczego już nie tylko w Europie, ale również w Stanach Zjednoczonych. Obawy o trwałość wzrostu tamtejszego PKB potwierdziła piątkowa informacja o zwiększeniu się w listopadzie stopy bezrobocia aż do 6%. Jest to najwyższy poziom od kwietnia. Bez wyraźnych oznak ożywienia gospodarczego trudno zaś oczekiwać wzrostu popytu na miedź.
Natomiast złoto przez cały tydzień drożało. Na popołudniowym fixingu w piątek w Londynie uncja tego kruszcu kosztowała 325,75 USD, czyli o 2,1% więcej niż 29 listopada. Była to cena najwyższa od września. Do wzmożonego kupowania złota skłoniły inwestorów spadki na giełdach akcji, a także wciąż utrzymujące się napięcie na Bliskim Wschodzie. Na sobotę Irak zapowiedział przekazanie ONZ listy swoich programów zbrojeniowych, ale cały czas jego przedstawiciele zapewniają, że nie będzie na niej żadnej broni masowego rażenia. Równie konsekwentnie członkowie amerykańskiej administracji utrzymują, że mają niezbite dowody na to, iż taka broń w Iraku jest. Jeśli rzeczywiście Irak zamierza coś ukryć, to interwencja militarna w tym kraju wydaje się nieunikniona. Stąd większe zainteresowanie złotem jako tak zwaną bezpieczną lokatą.
Na możliwość wojny w rejonie Zatoki Perskiej równie wrażliwe są ceny ropy naftowej, bo stamtąd pochodzi jedna trzecia dostaw tego surowca na światowy rynek. W piątek tona ropy kosztowała w Londynie 25,80 USD, czyli tyle samo, co dzień wcześniej, ale w ciągu tygodnia jej cena wzrosła o 2,5%.