Snow ma 63 lata i jest prezesem CSX Corp., największego operatora kolejowego na wschodzie Stanów Zjednoczonych. Ma wykształcenie ekonomiczne i prawnicze. Za czasów prezydentury Geralda Forda był zastępcą podsekretarza w Departamencie Transportu. Wykładał też ekonomię na Uniwersytecie Wirginia i był przewodniczącym Okrągłego Stołu Biznesu, grupy reprezentującej w Waszyngtonie interesy największych amerykańskich korporacji.

Po bankructwach Enronu i kilku innych koncernów, spowodowanych oszustwami w księgowości, Snow wielokrotnie wypowiadał się na temat odpowiedzialności zarządów. Jako współprzewodniczący komisji Cenference Board ds. ładu korporacyjnego był zwolennikiem dogłębnej reformy systemu wynagradzania szefów amerykańskich firm. - Te jawne zaniedbania są dowodem zerwania kontraktu, który leży u podstaw kapitalizmu korporacyjnego - powiedział Snow we wrześniu.

Kandydat na sekretarza skarbu musi wykazywać się silnymi związkami z biznesem i z inwestorami. Snow spełnia oba te kryteria. Jest blisko związany z szefem Fed Alanem Greenspanem i jego poprzednikiem Paulem Volckerem. Jest też - w przeciwieństwie do swojego poprzednika O`Neilla - zwolennikiem obniżki podatków i pakietu wydatków, które mają pobudzić amerykańską gospodarkę. Administracja prowadzi już konsultacje na temat trzyletniego pakietu stymulacyjnego o wartości 300 mld USD.

Natomiast Stephen Friedman, kandydat na głównego doradcę ekonomicznego Białego Domu, wniesie dobrą znajomość realiów Wall Street. Friedman przez 20 lat pracował dla banku Goldman Sachs z Robertem Rubinem i wraz z nim pełnił funkcję prezesa firmy na początku lat 90. Rubin był sekretarzem skarbu w administracji Billa Clintona i w opinii inwestorów miał wszelkie cechy, które powinny cechować przedstawiciela administracji ds. ekonomii, a więc spokój, równowagę i zrozumienie rynków finansowych. Teraz Wall Street liczy, że Friedman dorówna swojemu dawnemu koledze z Goldman Sachs.