Jak twierdzi kierownictwo szkockiego banku, spółka osiągnie w tym roku zysk netto przed opodatkowaniem w wysokości 6,45 mld funtów (10,2 mld USD). Jest to 11% więcej niż w 2001 r. Takie stwierdzenie jest zaskoczeniem dla rynku, szczególnie po zeszłotygodniowych kłopotach angielskich banków. Barclays ogłosił np., że jego wyniki nie sprostają oczekiwaniom analityków, m.in. ze względu na wzrost rezerw na złe kredyty.

Royal Bank of Scotland nie ma problemów ze złymi kredytami. W pierwszym półroczu utworzył rezerwy na ten cel na poziomie 611 mln funtów. Bank ograniczał ostatnio udział wątpliwych kredytów w swoim portfelu, ponieważ, jak twierdzi prezes Fred Goodwin, geograficznie spółka jest w bardzo małym stopniu wystawiona na ryzyko. Choć RBoS jest zaangażowany w WorldComie, nie udzielał kredytów na terenie Argentyny, co było głównym powodem kłopotów Barclays i Lloyds.

Zwiększone przychody banku z Edynburga to wynik ostatnich przejęć oraz oferowania swoim klientom coraz to nowych produktów. - Nawet wyłączając efekty synergii, związanej z przejęciem NatWest, wciąż można zauważyć znaczny wzrost przychodów spółki - twierdzi prezes Goodwin. Mimo to niektórzy uważają, że firma może mieć kłopoty z utrzymaniem dotychczasowego wzrostu, jeśli nadal będzie skupiać się na oferowaniu nowych produktów, łączących w sobie cechy różnych usług, a nie skupi się bardziej na zwiększeniu liczby kredytów.

Do najbardziej zyskownych segmentów Royal Bank of Scotland zalicza bankowość detaliczną, ubezpieczenia oraz jednostkę RBoS`s Citizens Financial Group, której zysk operacyjny wzrósł w pierwszej połowie br. o 65%.

Po podaniu tych informacji do publicznej wiadomości akcje RBoS nieznacznie zdrożały na giełdzie w Londynie. Od początku 2002 r. walory banku potaniały jednak o 11%. Royal Bank of Scotland to drugi pod względem wielkości bank w Wielkiej Brytanii. Jego kapitalizacja giełdowa wynosi ponad 42 mld funtów.