Poniedziałek przyniósł wzrost notowań na międzynarodowym rynku paliw płynnych. Przyczynił się do niego trwający już ósmy dzień strajk w wenezuelskim przemyśle naftowym, skąd pochodzi około 13% amerykańskiego importu ropy. Ponieważ rozmowy między rządem a opozycją na temat ewentualnego ustąpieniu prezydenta Hugo Chaveza nie przyniosły dotychczas efektów, trudno przewidzieć, kiedy uda się zakończyć protesty. Zwyżkę notowań pobudziły też obawy przed zaostrzeniem konfliktu na Bliskim Wschodzie. Wprawdzie Irak przedstawił w sobotę obszerny raport, w którym stara się przekonać ONZ, że nie posiada broni masowej zagłady, ale nie wiadomo, jak zareagują na ten dokument Stany Zjednoczone. Prezydent Bush wielokrotnie oskarżał władze w Bagdadzie o posiadanie broni chemicznej, biologicznej i atomowej, twierdząc, że ma na to dowody. Strajk w Wenezueli oraz niepokój dotyczący sytuacji w rejonie Zatoki Perskiej odwróciły uwagę inwestorów od mającej się odbyć w tym tygodniu konferencji państw OPEC, podczas której będzie omawiana drażliwa sprawa przekraczania limitów wydobycia. W Londynie za baryłkę ropy Brent z dostawą w styczniu płacono po południu 25,72 USD, wobec 25,46 USD w końcu sesji piątkowej.

Cena złota spadła z najwyższego poziomu w tym roku, osiągniętego w piątek. Wczoraj, w godzinach popołudniowych, kruszec ten kosztował w Londynie 325,95 USD za uncję, wobec 326,25 USD w końcu zeszłego tygodnia. Uczestnicy rynku czekali na stanowisko USA i ONZ w sprawie irackiego raportu dotyczącego zbrojeń, a także na nominację amerykańskiego sekretarza skarbu.

Staniała również miedź. Na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę tego surowca w kontraktach trzymiesięcznych płacono 1612 USD wobec 1627 USD w piątek.