Fiat przeżywa obecnie największych kryzys od ponad dekady. Spółka zapowiedziała zwolnienia ponad 8 tys. osób oraz przymusowe roczne urlopy dla niektórych pracowników. Ma to pozwolić jej obniżyć produkcję, by zaoszczędzić w przyszłym roku 1 mld euro i ograniczyć straty kluczowego działu produkującego samochody.

Inwestorzy dobrze przyjęli spekulacje na temat rezygnacji szefów firmy. Ich zdaniem, ewentualne odejście Paolo Fresco, który doprowadził do wzrostu zadłużenia Fiata m.in. poprzez rozwój ubocznej działalności, np. w branży finansowej, pozwoli skupić się firmie na dwóch kluczowych segmentach - samochodowym i energetycznym.

Paolo Fresco został dyrektorem generalnym Fiata w lipcu 1998 r. Zastąpił na tym stanowisku Paolo Cantarellę, który kierował koncernem przez sześć lat. W czerwcu br. drugim dyrektorem generalnym firmy został Gabriele Galateri.

Wczoraj rozmowy na temat przyszłości koncernu przeprowadził z przedstawicielem rodziny Agnellich, właścicieli Fiata, włoski premier Silvio Berlusconi. Władze już w ubiegłym tygodniu zgodziły się na program restrukturyzacji spółki, co doprowadziło do masowych protestów we Włoszech.

Także we wtorek we włoskich mediach pojawiły się opinie, że Fiat zrezygnuje z opcji, która zmusza amerykańskiego potentata General Motors do wykupienia akcji koncernu. W zamian za to włoski producent samochodów mógłby połączyć się z niemieckim oddziałem GM - Oplem. Trwają też rozważania nad przyszłością Ferrari. Spekuluje się, że nabyciem udziałów tej jednostki od Fiata może być zainteresowany Volkswagen. Wcześniej Fiat miałby jeszcze włączyć do Ferrari swoją inną markę - Alfa Romeo.