Filozofia transakcji zabezpieczającej polega na wykluczeniu przy inwestowaniu ryzyka zmiany kursu walutowego, która mogłaby ograniczyć zysk z kupionych akcji lub też powiększyć stratę. Pozwala ona skupić się przy zarządzaniu posiadanym pakietem akcji jedynie na sygnałach płynących z rynku i nie tracić czasu na zajmowanie się wydarzeniami związanymi ze zmianami kursów walut. Oczywiście, można wyobrazić sobie sytuację, że notowania walut są dla nas sprzyjające. Wtedy transakcja zabezpieczająca okazuje się niepotrzebna i ogranicza zysk. Niestety, o tym zawsze dowiadujemy się dopiero po fakcie.
Skoro niekorzystny jest dla nas spadek dolara wobec złotego, to musimy znaleźć na rynku taki instrument, który na tej zniżce pozwalałby zarabiać. To rekompensowałoby potencjalne straty na dolarze. W Polsce są nim kontrakty terminowe na dolara, które musimy sprzedać (zająć krótką pozycję) w momencie dokonywania zabezpieczenia. Jeśli rzeczywiście dolar będzie tracił względem złotego, będziemy mogli w przyszłości odkupić taniej kontrakty, czyli zamknąć krótką pozycję. Zatem nasza transakcja zabezpieczająca będzie polegać na zajęciu krótkiej pozycji na kontraktach terminowych na USD z chwilą kupna akcji na zagranicznej giełdzie i późniejszym odkupieniu kontraktu, gdy zdecydujemy się na sprzedaż posiadanych papierów. Taka transakcja nazywana jest hedgingiem sprzedażowym w odróżnieniu od hedgingu zakupowego, zabezpieczającego przed wzrostem ceny przedmiotu kontraktu.
Mały wybór
Kontrakty terminowe na dolara są w Polsce notowane zarówno na GPW, jak i WGT. W obu przypadkach opiewają na 10 tys. USD, co dla nas stanowi duży problem. Na razie przelaliśmy do amerykańskiego brokera tylko 5 tys. USD i tylko tyle potrzebujemy zabezpieczyć. Gdybyśmy więc zawarli krótki kontrakt na 10 tys. USD, wystawilibyśmy się na ryzyko związane ze wzrostem wartości dolara. Niekorzystna jest też niska płynność dostępnych kontraktów, skutkująca dużymi spreadami, czyli różnicami między aktualną ofertą kupna i sprzedaży. Spread stanowi nasz koszt zabezpieczenia. Na GPW wczoraj o 13.30 dla marcowej serii kontraktów wynosił on 0,37% (401 zł oferta kupna i 402,50 zł oferta sprzedaży), na WGT było lepiej, bo tylko 0,25% (odpowiednio 3,999 i 4,009) i to przy mniejszym wstępnym depozycie (na WGT 1200 zł, na GPW ok. 1675 zł). Jeśli za granicą zamierzamy inwestować dłużej, konieczne będzie rolowanie pozycji na kontraktach.
Niedogodnością przy zabezpieczaniu się kontraktami terminowymi jest konieczność utrzymywania wymaganego depozytu. W przypadku, gdy spada on poniżej wyznaczonego poziomu, kontrakt jest automatycznie zamykany przez biuro maklerskie, co niweczy cały trud zabezpieczenia. W naszej sytuacji wzrost kursu dolara będzie powodował straty na krótkiej pozycji kontraktowej i zmuszał do uzupełniania depozytu. Na WGT wartość minimalnej zmiany ceny to 10 zł, co oznacza, że wzrost kursu dolara o 10 gr, czyli o 2,5%, przekłada się na konieczność dopłacenia 1000 zł do naszego depozytu. Z punktu widzenia wartości portfela PARKIETU to niewiele, ale w stosunku do kwoty początkowo przeznaczonej na depozyt, dużo.