Wśród uczestników niemieckiego rynku kapitałowego przeważa pogląd, że w przyszłym roku może dojść do obniżenia ratingów czterech czołowych banków - Deutsche Bank, HVB Group, Dresdner Bank i Commerzbank. Wszystkie te instytucje finansowe zostały już negatywnie ocenione w roku bieżącym. Agencja Standard & Poor`s obniżyła bowiem ich ratingi, w wypadku HVB Group dwukrotnie - ostatni raz na początku bieżącego tygodnia. Sytuację czterech banków negatywnie ocenia też Moody`s Investors Service, co może prowadzić do obniżenia ich oceny.
Największą bolączką niemieckiej czołówki bankowej jest problem złych długów. Bardzo słaba aktywność ekonomiczna sprawia, że coraz liczniejsze przedsiębiorstwa nie są w stanie spłacić zaciągniętych zobowiązań. Na domiar złego, prognozy dotyczące koniunktury są wciąż niekorzystne. Według Creditreform, w przyszłym roku może zbankrutować 42 tys. niemieckich firm, wobec 37 tys. w 2002 r.
Zmusi to cztery czołowe banki do zwiększenia odpisów na pokrycie strat związanych z nieodzyskanymi kredytami. Przypuszcza się, że wzrosną one do przeszło 9 mld euro z 8,7 mld euro w 2002 r. Warto dodać, że banki niemieckie dysponują najmniejszymi w Europie rezerwami na pokrycie złych długów.
Tymczasem zabiegi, aby powiększyć wpływy i uzyskać w ten sposób przeciwwagę dla trudnych do odzyskania należności, nie przynoszą spodziewanych efektów. Inwestorzy wątpią, by programy oszczędnościowe i zwolnienie przeszło 40 tys. pracowników poprawiły wyniki finansowe niemieckiej czołówki bankowej.
Do negatywnej oceny jej wiarygodności kredytowej przyczynia się też szczególnie wyraźny spadek notowań. Akcje HVB Group i Commerzbanku staniały od początku roku odpowiednio o 57% oraz 52%, co było trzecim i czwartym najgorszym wynikiem w indeksie Bloomberga obejmującym 72 europejskie instytucje finansowe.