Czwartym z kolei spadkiem zakończyły się środowe notowania kontraktów na WIG20. Po przełamaniu dzień wcześniej linii trendu wzrostowego można je traktować jako ruch powrotny w jej kierunku, po którego zakończeniu będą kontynuowane zniżki.
Przy odbiciu z początkowej fazy sesji zadziałał opór w połowie wtorkowej czarnej świecy i potem zniechęcone byki pozwoliły na spadek w okolice 1187 pkt. Tutaj znajduje się ważne wsparcie, wyznaczane przez listopadowy szczyt, wzmocniony połową świecy z 21 listopada. W sumie udało się je obronić, choć trzeba zauważyć, że na indeksie WIG20 bariera o takim samym znaczeniu została sforsowana. Złym sygnałem jest również przełamanie przez RSI linii pięciomiesięcznego trendu wzrostowego, co może stać się zapowiedzią zakończenia okresu dobrej koniunktury. To, że kontrakty znalazły się w ważnym punkcie, wynika również z faktu, że od ostatniego szczytu straciły one tyle samo, co podczas spadków z początku listopada. Zatem każdy następny ruch w dół będzie informował, iż mamy do czynienia z trwalszym pogorszeniem nastrojów niż wtedy. Interesujących wniosków dostarcza analiza zniesień - o ile na początku minionego miesiąca zniżki zabrały 38,2-proc. październikowych wzrostów, to teraz jest to już ponad połowa fali rozpoczętej w połowie listopada. Trzeba to traktować jako sygnał przejmowania w dłuższym okresie kontroli nad rynkiem przez niedźwiedzie.
Po serii ostatnich spadków rynek jest dość wyprzedany (informują o tym niskie wartości wskaźników minutowych), więc z otwieraniem krótkich pozycji warto zaczekać na przełamanie 1187 pkt. To powinno zagwarantować dotarcie przynajmniej do 1160-1170 pkt. Oznaką poprawy sytuacji będzie zamknięcie ponad 1215 pkt. i mniej więcej na tej wysokości można przyjąć linię obrony zysków z krótkich pozycji.