W ubiegłym tygodniu Ricke sprzedał za 732 mln euro udziały w internetowej spółce T-Online. Teraz szuka mniejszościowego inwestora dla firmy informatycznej T-Systems i prawdopodobnie zdecyduje się na sprzedaż spółki wydającej książki telefoniczne i jednostki zarządzającej antenami.
W kilka dni po powołaniu Kai-Uwe Ricke na szefa Deutsche Telekomu agencja ratingowa Moody's przystąpiła do przeglądu sytuacji finansowej spółki. Groźba ponownego obniżenia oceny, co zwiększyłoby koszty finansowania zadłużenia sięgającego 64 mld euro, a także podobne plany redukcji długu konkurencyjnego France Telecomu skłoniły nowego prezesa do przyspieszenia sprzedaży aktywów.
Ta największa w Europie spółka telefoniczna, która w III kw. miała też największą stratę w historii europejskiej przedsiębiorczości, wynajęła już Deutsche Bank, by za 1 mld euro sprzedał firmę DeTeMedien. - Nie jest niespodzianką ich zamiar sprzedaży wydawcy książek telefonicznych, jeśli mieści się to w ogólnej koncepcji oddłużania. Zamierzamy zakończyć nasz przegląd w spółce przed Bożym Narodzeniem - powiedział wiceprezes Moody's Aidan Fisher.
W styczniu Deutsche Telekom utworzył osobny holding, zarządzający stacjami bazowymi jego telefonii komórkowej oraz antenami. Powołano go właśnie po to, by móc sprzedać udziały w nim. Spółka spodziewa się pozyskać za nie od 2 do 4 mld euro i zatrudniła już bank inwestycyjny Morgan Stanley, by doradzał przy tej transakcji.
Zarówno Moody's, jak i Standard & Poor's obniżyły już w tym roku rating Deutsche Telekomu, gdy były szef spółki Ron Sommer poinformował, że nie zdoła zrealizować planów redukcji długów, gdyż przedłużająca się dekoniunktura pokrzyżowała plany sprzedaży aktywów. Sommera odwołano w lipcu. Ricke zapowiada, że do końca przyszłego roku zmniejszy zadłużenie do 50 mld euro.