Początek bieżącego tygodnia przyniósł wyraźny wzrost notowań ropy do najwyższego poziomu od ośmiu tygodni. W poniedziałek po południu baryłka gatunku Brent z dostawą w styczniu kosztowała w Londynie 28,32 USD. wobec 27,21 USD w piątek. Tendencja ta nasiliła się pod wpływem zaostrzenia konfliktu w Wenezueli, gdzie prezydent Hugo Chavez skierował wojsko przeciwko strajkującym od dwóch tygodni pracownikom przemysłu naftowego. Akcja protestacyjna, mająca go skłonić do ustąpienia, kosztuje gospodarkę wenezuelską około 60 mln USD dziennie. Pomimo to ugrupowania opozycyjne nie zamierzają jej zakończyć, a próby złamania strajku siłą mogą jeszcze bardziej zaostrzyć sytuację polityczno--gospodarczą w tym kraju. Eksperci obawiają się, że dalsze wstrzymanie dostaw z Wenezueli, skąd pochodzi około 13% importowanej przez USA ropy, może pobudzić wzrost notowań tego surowca powyżej 30 USD za baryłkę. Amerykańskie zapasy są bowiem mniejsze niż rok temu. Ogólna sytuacja na rynku naftowym jest tym gorsza, że wciąż istnieje niebezpieczeństwo wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie. Dostawy z Wenezueli miały stanowić przeciwwagę dla ewentualnego spadku eksportu z rejonu Zatoki Perskiej, ale w obecnych warunkach nie byłoby to możliwe.
Cena złota wzrosła do nowego, najwyższego poziomu od początku roku wskutek napiętej sytuacji politycznej na świecie oraz słabej pozycji dolara. Po południu za uncję tego kruszcu płacono w Londynie 333,20 USD, wobec 333,15 USD w piątek.
Miedź w kontraktach trzymiesięcznych staniała w Londynie do 1597 USD za tonę, z 1604 USD w końcu zeszłego tygodnia. Inwestorzy przejawiali bardzo małą aktywność ze względu na zbliżającą się przerwę świąteczną.