Silny trend spadkowy obecny od początku tego roku powoduje, że najprostszym rozwiązaniem byłoby natychmiastowe pozbycie się tych akcji, wyciągnięcie wniosków na przyszłość z nieudanej transakcji i zapomnienie o niej. Trzeba jednak przyznać, że to recepta trudna do zrealizowania, bo trudno jest się przyznać do błędu, zwłaszcza jeśli jest to błąd duży.

Jest pewna alternatywa dla takiego rozwiązania. Tyle tylko, że w praktyce trudna do zastosowania. Trwającą od końca lipca do początku grudnia konsolidację można potraktować jako formację trójkąta symetrycznego i w oparciu o jego wysokość spróbować wyznaczyć zasięg zniżki. Takie podejście ma jedną zasadniczą wadę - pozwala wskazać jedynie minimalny zakres spadków i nie jest w stanie wykluczyć, że nie będą one znacznie głębsze. Kłopotliwe jest też to, iż ów zasięg można obliczać na kilka sposobów, co nie ułatwia opracowania strategii inwestycyjnej.

W naszym przypadku trójkąt ma wysokość 1,70 zł albo 22%, co daje odpowiednio poziom 4,50 lub 4,85 zł jako ten, który zrealizuje powstałą na wykresie formację. Podczas środowych notowań kurs dotarł do większej z tych wartości, co dawałoby nadzieję przynajmniej na tymczasowe wytracenie dynamiki spadków. Warto przy tym pamiętać, że w praktyce często najpierw wypełnia się bardziej optymistyczny zasięg zniżek, po czym następuje krótkotrwałe odbicie. Po nim rynek znów wraca do głównego trendu, by sprowadzić cenę do niższego z wyznaczonych poziomów. Dla nas oznacza to różnicę około 7%. Można powiedzieć, iż z uwagi na dotychczasową skalę przeceny to niewiele, ale patrząc realnie, oznacza to sporą stratę.

Taka prognoza zawierałaby w sobie pewną dawkę optymizmu, ale nie jest to jedyna metoda wyznaczenia minimalnego zasięgu ruchu po wybiciu z formacji trójkąta. Drugim sposobem jest uwzględnienie długości masztu, podtrzymującego formację, którym w tym wypadku jest fala wyprzedaży z czerwca i lipca. Licząc do górnego ograniczenia trójkąta wyniosła ona 39,3%, co każe liczyć się z możliwością osiągnięcia przez kurs wartości 3,76 zł.

Przyglądając się przebiegowi wskaźników technicznych, można znaleźć kilka elementów pozwalających wierzyć w szansę uniknięcia realizacji najbardziej pesymistycznej z tych możliwości. Chodzi tu głównie o utrzymujący zalecenie kupna tygodniowy MACD. Tyle tylko, że ten sygnał będzie wciąż aktualny, nawet gdy cena spadnie o kolejne kilkanaście procent. W przypadku dziennych oscylatorów nie ma pozytywnych wskazań, gdyż przy takiej dynamice trendu nie można za takie uznać tworzących się dywergencji. Obserwacja wielu spółek, których ceny zachowywały się podobnie, pozwala oczekiwać na powstanie podwójnej dywergencji. Dopiero wtedy oczekiwanie na trwalszą poprawę notowań będzie uzasadnione. Bardzo niekorzystnym czynnikiem jest zmiana 5 miesięcy temu kierunku trendu na spadkowy na wskaźniku akumulacja-dystrybucja. Wcześniej, od debiutu akcji na GPW konsekwentnie podążał w górę. To wyraźny znak zmiany postrzegania spółki przez inwestorów.Podsumowując, trzeba wskazać na brak przesłanek, sugerujących trwałą poprawę koniunktury na akcjach Prospera. Zatem ich dalsze trzymanie w portfelu może powodować rosnące straty. Sugerowanie strategii przy tak dużej dynamice trendu, gdzie mocne odbicie jest możliwe w zasadzie w dowolnym momencie, jest odpowiedzialnym zadaniem. Nie da się wykluczyć, że pozbędziemy się akcji na dołku, ale trzeba zaakceptować przytrafianie się takich rzeczy nawet najbardziej wytrawnym inwestorom. Dlatego wydaje się rozsądne sprzedanie tych walorów na pierwszym odbiciu lub po przełamaniu poziomu 4,85 zł, co stanie się zapowiedzią kontynuacji przeceny.