Ministerstwo Finansów ogłosiło przetarg na budowę wortalu - to prawie to samo co portal internetowy, ale lepsze. W końcu portale tworzą prywatne firmy, a resort finansów, zwłaszcza pod kierownictwem ministra Grzegorza W. Kołodki, wszystko robi lepiej.
Wzięła mnie ciekawość, czemu wortal ma służyć? Jestem stałym bywalcem stron internetowych Ministerstwa Finansów, czytam wszystko z zapartym tchem, i zacząłem się zastanawiać, co jeszcze można ulepszyć. Żeby zaspokoić ciekawość, zadzwoniłem do biura prasowego Ministerstwa Finansów. Najpierw się okazało, że rzecznika nie ma, bo śledzi debatę w sprawie odwołania ministra Kołodki. Wiadomo, rzecznik jest od pisania sprostowań, a nie odpowiadania na pytania dziennikarzy. Okazało się, że właściwą osobą będzie pani wicedyrektor biura prasowego, która właśnie jest na spotkaniu w sprawie wortalu. Spotkanie miało trwać od godziny 11.00 do 16.00. Zgodziłem się poczekać.
Po godzinie 16.00 zadzwoniłem do pani wicedyrektor. Na pytanie, po co ministerstwu wortal, skoro i tak coś takiego ma, pani wicedyrektor wykrztusiła, że w celu lepszej komunikacji ze społeczeństwem. Bomba - pomyślałem. Pytałem dalej - a dlaczego ministerstwo wymaga, aby wortal obsługiwał "100 strumieni w standardzie RealAudio"? (oprogramowanie do transmisji dźwięku). Strasznie mnie to zaciekawiło, bo cóż resort chciałby transmitować? Posiedzenia kierownictwa? Rozmowy w gabinecie ministra ministrów? Stukot klawiszy komputera pani wiceminister Haliny Wasilewskiej--Trenkner, gdy właśnie układa kolejny budżet państwa?
Za możliwość słuchania rozmów szefostwa resortu finansów każdy dziennikarz dałby wiele. Wyjaśniłoby to tryb podejmowania wielu decyzji. Chętnie bym też posłuchał, jak urzędnicy resortu zastanawiają się nad kolejną interpretacją przepisów podatkowych, które nawet sądy administracyjne w różnych miejscowościach rozumieją inaczej. A za możliwość podsłuchiwania gabinetu ministra Kołodki to chyba niejeden z żurnalistów sprzedałby duszę diabłu - choćby ze względu na to, że mógłby dowiedzieć się, z której części sufitu minister bierze prognozy dochodów budżetowych.
Jednak na pytanie, co resort chce transmitować, pani wicedyrektor już nie odpowiedziała. Odpowiadała tylko, że wolałaby, abym się skontaktował z rzecznikiem ministerstwa. Przez chwilkę miałem wrażenie, że program się jej zawiesił, bo była w stanie powiedzieć tylko jedną kwestię - mimo wszystko wolałabym, aby porozmawiał pan na ten temat z rzecznikiem. No i na tym się moje dociekania skończyły.