Porozumienie z bankami inwestycyjnymi osiągnięto pod pewnymi warunkami. SEC i inne władze odpowiedzialne za sprawne funkcjonowanie rynku kapitałowego w USA, wykorzystały sytuację, by zreformować działalność potentatów z Wall Street. Wśród nowości będzie m.in. całkowite oddzielenie od siebie działów analiz i działów inwestycyjnych poszczególnych instytucji. Ponadto banki nie będą już mogły oferować na preferencyjnych warunkach akcji z pierwotnych ofert publicznych (IPO) członkom zarządów firm, które są ich klientami.
Śledztwo w sprawie tzw. konfliktu interesów analityków na Wall Street rozpoczęło się w ub.r. Nowojorski prokurator generalny Eliot Spitzer najpierw oskarżył w kwietniu br. największy na Wall Steet dom maklerski - Merrill Lynch, zarzucając mu, że publikował nieprawdziwe rekomendacje, by usatysfakcjonować klientów swojego działu inwestycyjnego. Wśród oskarżonych analityków znalazł się m.in. "guru" rynku internetowego Henry Blodget. Merrill Lynch jest jedynym bankiem inwestycyjnym, który już wcześniej zgodził się na zapłacenie odszkodowania w wysokości 100 mln USD.
W grupie instytucji, które teraz zgodziły się zapłacić ok. 1 mld USD, znajdują się - Citigroup (właściciel banku inwestycyjnego Salomon Smith Barney), J.P. Morgan Chase, Goldman Sachs, CS First Boston, Bear Stearns, Deutsche Bank, UBS Paine Webber, Lehman Brothers oraz właśnie Merrill Lynch.
Największą karę, 300 mln USD, ma zapłacić Citigroup. Prezes tej instytucji Sanford Weill został oskarżony o to, że namówił analityka Jacka Grubmana, aby poprawił rekomendację dla firmy telekomunikacyjnej AT&T. Grubman został przed kilkoma miesiącami zwolniony z Salomon Smith Barney. Prawdopodobnie 200 mln USD przekaże CS First Boston, gdzie głównym oskarżonym jest szef ds. bankowości inwestycyjnej Frank Quattrone. Reszta kwoty zostanie mniej więcej po równo rozdzielona między pozostałe sześć banków. Warto podkreślić, że zapłacenie odszkodowania nie będzie oznaczać, iż poszczególne osoby oskarżone o nadużycia mogą czuć się bezkarnie. Przeciwko nim wciąż będą się toczyć procesy z powództwa cywilnego.
Kary, które zapłaci Wall Street, uważa się za osobisty sukces prokuratora Eliota Spitzera. Nie brakuje jednak również wobec niego głosów krytyki. Niektórzy zarzucają mu, że jego zaangażowanie w zwalczanie konfliktu interesów ma służyć realizacji własnych ambicji politycznych.