Polskie akcje nadal są w odwrocie i niewiele wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie inwestorzy zagraniczni polubili papiery notowane na GPW. W tym roku zagranica sprzedawała nasze akcje i na pewno koniec roku nie przyniesie żadnych zmian w tej smutnej statystyce. Wiele wskazuje na to, że z Warszawy wypłynie w 2002 r. ponad 600 mln USD zagranicznych inwestycji portfelowych. Trudno się temu dziwić. Według oficjalnych danych GUS, w Polsce wzrost PKB w trzecim kwartale tego roku wyniósł 1,6%. A wskaźniki makroekonomiczne są jednymi z najważniejszych przy podejmowaniu decyzji przez zarządzających funduszami lokującymi w krajach rozwijających się.
Chińczycy trzymają się mocno
W Chinach w tym samym okresie PKB wzrósł o 8,1%. Zarządzający funduszami emerging markets docenili też wysoki eksport oraz duże bezpośrednie inwestycje zagraniczne. Do końca listopada saldo zagranicznych inwestycji portfelowych w chińskie akcje przekroczyło 540 mln USD. Wypowiedzi zarządzających wskazują na to, że i w przyszłym roku spośród krajów rozwijających się najwięcej środków będą lokować w papiery notowane w Szanghaju.
Ciężar zagranicznych inwestycji w akcje przeniósł się zdecydowanie na wschód, oprócz chińskich walorów, fundusze kupowały akcje indyjskie, indonezyjskie oraz tajlandzkie.
Indeks giełdy indyjskiej zyskał przez ostatni miesiąc ponad 10%, natomiast od 28 października (lokalny dołek) rynek w Mumbai wzrósł o 17,5%. Co skusiło zarządzających do przeniesienia aktywów (również z warszawskiej giełdy) do Indii? Przede wszystkim wyniki firm po trzecim kwartale (w większości okazały się lepsze od oczekiwań).