Na początku mijającego tygodnia WIG20 dokończył rozpoczęty wcześniej ruch powrotny po przełamaniu głównej linii trendu wzrostowego. Późniejsze spadki spowodowały przełamanie wsparcia na poziomie połowy długiej białej świecy (1185 pkt.) oraz luki hossy (1167 pkt.). Dopiero dwie ostatnie sesje przyniosły pewne uspokojenie, a w czwartek pojawiła się pozytywna formacja młota, mogąca stanowić pierwszy element nowego lokalnego dna. Wskaźniki na razie jednak wyglądają kiepsko. RSI potwierdził kolejne minima indeksu i nie utworzył pozytywnej dywergencji. Poza tym wskaźnik ten znajduje się w strefie neutralnej, przez co na razie nie można mówić o wyprzedaniu rynku. MACD już od jakiegoś czasu spada pod linią sygnału, a w piątek dodatkowo przełamał poziom równowagi. Tak więc na razie na wykresie dziennym oprócz wspomnianej formacji młota nie widać pozytywnych sygnałów.

Wykres tygodniowy wygląda jeszcze gorzej. Po dwóch formacjach spadającej gwiazdy z końca listopada i początku grudnia powstały na nim dwie czarne świece. Dłuższy od poprzedniego korpus ostatniej świecy obrazuje wzrost dynamiki trendu spadkowego. Wygląda na to, że w najbliższej przyszłości rynek nadal będzie spadał. Najbliższym wsparciem jest dołek z 8 listopada na poziomie 1127 pkt. Jeśli gdzieś w tej okolicy nastąpi większe odbicie (być może czwartkowy młot właśnie to zapowiada), to na wykresie będzie można dostrzec dużą formację głowy z ramionami. Jej ewentualne dopełnienie ostatecznie zakończyłoby wzrosty z ostatnich miesięcy. Najbliższym oporem jest przedział 1175 - 1185 pkt. Składa się on z połowy środowej długiej czarnej świecy, połowy tygodniowej czarnej świecy oraz dołka z 11 grudnia.

Z dłuższej perspektywy sytuacja także nie wygląda optymistycznie. Podczas tworzenia się ostatniego szczytu analiza techniczna dość wyraźnie pokazywała słabnięcie rynku. Mimo to ogólny nastrój inwestycyjny był bardzo pozytywny. Chodzi nie tylko o komentarze prasowe, ale także o pojawienie się nowych inwestorów. Taki splot (optymizm mimo objawów osłabienia) w przeszłości towarzyszył wielu ważnym szczytom i raczej nie wróży nic dobrego.