Poparcie własności prywatnej nie oznacza, że ktokolwiek ma prawo do nieograniczonej akumulacji bogactwa. Na własności ciąży zobowiązanie społeczne. Na własność nakłada się obowiązek służenia wspólnemu dobru, jako "hipotece społecznej" w odniesieniu do własności prywatnej. Takie jest znaczenie opcji na rzecz ubogich. To szczególny szacunek, jaki jesteśmy winni ubogim, i specjalna pozycja, jaką mają oni w społeczeństwie, sprawiają, że ci, którym się powiodło, powinni wyrzec się pewnych swych praw, tak aby ich dobra zostały w części wielkodusznie udostępnione innym ludziom.
To wszystko jest takie piękne, kiedy poukłada się słowa. Życie wygląda inaczej.
Świetnie o tym wiem. Kiedy przyglądam się dzisiejszemu światu, wydaje mi się on brutalny. Jaki pokój może być między hieną a psem? Jaki pokój może być między bogatym a ubogim? Dziki osioł na pustyni jest żerem dla lwów. Biedni są łupem dla bogatego. Kiedy bogaty się potknie, przyjaciele go podeprą. Kiedy biedny upadnie, odepchną go nawet przyjaciele. Gdy bogaty wpadnie w nieszczęście, wielu ma takich, którzy mu pomogą. Gdy wstrętnie i przewrotnie będzie mówić, jeszcze będą go uniewinniać. Gdy natomiast biedny w nieszczęście wpadnie, będą go ganili. A gdy mówić będzie mądrze, uznania nie znajdzie. Gdy bogaty przemówi, wszyscy zamilkną. To, co będzie mówić, będą wynosić pod obłoki. Gdy biedny przemówi, spytają, któż to taki. A jeśli by się potknął, całkiem go obalą.
Skoro jest tak strasznie, to czy jest szansa na zmianę?
Przede wszystkim jest różnie. I istota w tym, by było lepiej. Bogactwo przychodzi do człowieka w różny sposób. Sprawia, że ludzkie dylematy, wybory, ciężar odpowiedzialności, sposób dysponowania posiadanym dobrem, stają się zdecydowanie większe niż te, które należą do przeciętnego życia. Moralne zaś koszty materialnego uprzywilejowania są zwielokrotnione.
Łączenie praktyki zawodowej z prawością postępowania i uczciwością życia jest często trudne, prawie niewykonalne. Otóż ludzie biznesu wybrali strasznie trudną drogę życia, niesłychanie trudną.Czego w takim razie życzyłby im ksiądz z okazji Świąt Bożego Narodzenia?
Boże Narodzenie poza zadumą ściśle religijną skłania nas także do refleksji osobistych - a więc lata dziecęce, kochane postaci rodziców, lata młodzieńcze, nadzieje, bunty, zauroczenia, decyzje, a potem życie z jego radościami i komplikacjami. Wreszcie czas, kiedy się patrzy wstecz.
Życzę, aby te Święta przypominały czas, kiedy żyliśmy w wielkiej prostocie, ufności, radując się z rzeczy i wydarzeń drobnych - jednym słowem czas dzieciństwa. I aby pobudziły do refleksji - dokąd zaszliśmy, co ocaliliśmy z tamtych lat. Może udałoby się coś z tego skarbu odzyskać?
Dziękuję za rozmowę i życzenia.
Ks. Leszek Slipek, doktor teologii duchowości, był przez cztery lata ojcem duchownym w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie, później proboszczem parafii św. Krzysztofa w Podkowie Leśnej, od roku jest proboszczem warszawskiej parafii św. Andrzeja Apostoła przy ul. Chłodnej.