Reklama

Mamy korzystać z darów tego świata

Z ks. Leszkiem Slipkiem, proboszczem warszawskiej parafii pw. św. Andrzeja Apostoła rozmawia Tomasz Miarecki

Publikacja: 24.12.2002 09:08

Niedawno wystąpił ksiądz z propozycją adresowaną do ludzi biznesu. Myślę tu o propozycji adoracji Najświętszego Sakramentu w porze lunchu. Skąd ta autorska inicjatywa?

Życie codzienne to nie tylko życie rodzinne, ale także to związane z pracą. A ono dla niektórych realizuje się na obszarze wyznaczonym przez takie pojęcia jak biznes, inwestycje, kapitał. Z kolei wizja życia, obejmująca również życie gospodarcze, przeobraża życie jednostek, rodzin i całej naszej kultury. Nasza działalność bowiem rozwija nasze talenty lub niszczy je. Pogłębia nasze nadzieje lub kruszy je. Aby nadać właściwą rangę ludzkim i etycznym wymiarom życia gospodarczego, aspektom zbyt często lekceważonym w publicznej dyskusji, potrzeba powiedzieć "nie" pewnym trendom i działaniom. I nie można uciec od wielu pytań dotyczących sprawiedliwości w gospodarce.

I na te pytania menedżerowie, dyrektorzy, prezesi mają znaleźć odpowiedź w warszawskim kościele przy ulicy Chłodnej?

Parafia pw. świętego Andrzeja Apostoła przy Chłodnej jest w centrum "warszawskiego Manhattanu" i stąd moja propozycja wyjścia do ludzi z tych wieżowców. Dania im miejsca, w którym mogą być sam na sam z Bogiem i ze sobą.

A przychodzą?

Reklama
Reklama

Przychodzą ludzie. Nie pytam, kto jest kim. Ludzie muszą się o tym dowiedzieć. Jeśli nie przychodzą dziś, może przyjdą jutro. Potrzebny jest czas. Może znajdą się w sytuacji, że to miejsce stanie się dla nich ratunkiem.

A czy poza adoracją...

...Oczywiście jest możliwość sakramentu pokuty, rozmowy z księdzem.

Czy jednak zamierza ksiądz stworzyć przy parafii jakąś grupę spotkaniową, w której menedżerowie by się spotykali, rozmawiali, razem próbowali rozwikłać to, co pogmatwane?

Odbywają się spotkania nieformalne, ponieważ wielu z tych ludzi znam. Natomiast czy się stworzy jakaś grupa spotykająca się regularnie, to czas pokaże.

Część ludzi biznesu zareagowała na propozycję księdza z dużym dystansem. Na przykład Zbigniew Niemczycki powiedział, że nie czuje potrzeby chodzenia w tych sprawach do kościoła. Dodał, że wystarcza mu rodzina, przyjaciele i Polska Rada Biznesu.

Reklama
Reklama

Rozumiem stanowisko pana Niemczyckiego. Moja propozycja nie jest adresowana do wszystkich. Jest ona adresowana do tych, którzy mają dylematy moralne i potrzebują spotkania z Bogiem. Ludzie są różni, dlatego jedni będą pytali przyjaciela lub pójdą na spotkanie do Polskiej Rady Biznesu, natomiast inni chcą stanąć przed Bogiem i w spotkaniu z nim rozwiązać moralne dylematy. Jest wybór. To jest oferta dla wierzących, z której można skorzystać, ale przecież nie trzeba.

Kto ma więcej dylematów moralnych: menedżerowie, ludzie sukcesu czy też ci, którym w życiu nie wszystko się udało?

Myślę, że menedżerowie.

A czym jest etyka w biznesie?

Życiem uczciwym.

Pokusy jednak czyhają?

Reklama
Reklama

Ależ oczywiście. Jest ich wiele.

A jak wygląda sprawa bogactwa, pieniądza w Kościele katolickim? Czego w tej mierze uczy dzisiaj Kościół?

Pan dał ten świat, aby był naszą radością. Mamy korzystać z darów tego świata i chwalić Pana za te dary. Kiedy mówimy o moralności ekonomicznej, to z punktu widzenia pokoju na świecie, praw człowieka, rozwoju należałoby powiedzieć, że dzisiaj dwie główne zasady, które formułuje się w ekonomicznym nauczaniu, to: "Nie dąż do bogacenia się", czyli nie czyń z bogacenia się celu swojego życia, a "jeśli masz, to po to, by dawać". Rzecz jasna są to pewnego rodzaju skróty myślowe, ale chyba czytelne.

Czyli nie trzeba tu sięgać do postaci św. Franciszka, skądinąd pięknej, czystej, która swoim życiem pokazała, jak można, nic nie mając, czynić dobro? No a poza tym Franciszek był facetem, który właśnie przeciwstawił się niesprawiedliwemu biznesowi. Może zatem...

Po pierwsze, świętych należy podziwiać, a nie naśladować. A po drugie, święci byli znakiem widzialnym dla świata im współczesnego. Jeśli świat się pogubi, musi być wyraźny znak, który przypomni pewne rzeczy. Franciszek pokazał dysTo nie jest jednak wezwanie dla wszystkich.

Reklama
Reklama

A czy zgadza się ksiądz ze stwierdzeniem, że "bieda nie potrzebuje zasad, a nasi przedsiębiorcy są zbyt biedni, by móc sobie pozwolić na luksus bycia etycznym"?

Wszyscy mają żyć moralnie. A czy owa żądza bogacenia się na początku jest bardziej grzeszna? Pokus jest pewnie tyle samo z tym, że tutaj nawet te małe pokusy mogą działać silniej. Trzeba umieć powiedzieć im "nie". No i trzeba pamiętać, że każdy odpowie za swój czyn.

I w tym powiedzeniu "nie" ma między innymi pomóc adoracja?

Człowiekowi biznesu trudniej jest się kłaść spać niż innym, bo każdy dzień kończy z wieloma dylematami. Jeśli jest człowiekiem prawym, to ma dużo dylematów i świadomość wielkiej odpowiedzialności, tysiące pytań. Niektórzy potrzebują wszystkie "za" i "przeciw" rozstrzygnąć w samotności, w rozmowie z Bogiem.

Czy domyśla się ksiądz tych pytań podstawowych, które mogą dręczyć polski biznes?

Reklama
Reklama

Jest na pewno kilka pytań ogólnych, które w zetknięciu z życiem konkretyzują się.

Czy nasz system ekonomiczny kładzie większy nacisk na maksymalizację zysków, niż na zaspokajanie potrzeb ludzi i działanie na rzecz godności ludzkiej? Czy gospodarka nasza równomiernie rozdziela zyski, czy też raczej koncentruje władzę i zasoby w rękach nielicznych? Czy popiera nadmierny materializm i indywidualizm? Te i podobne pytania mają swoje konkretne przełożenie.

Na przykład?

Chociażby właściwie rozumiane partnerstwo między pracownikami a kierownictwem. Możliwe jest ono tylko wtedy, gdy obie grupy posiadają wolność i siłę wywierania wpływu na decyzje. Prawdziwe partnerstwo musi działać w obie strony.

Stwarza to konieczność - przynajmniej czasami - ograniczenia prawa własności.

Reklama
Reklama

Poparcie własności prywatnej nie oznacza, że ktokolwiek ma prawo do nieograniczonej akumulacji bogactwa. Na własności ciąży zobowiązanie społeczne. Na własność nakłada się obowiązek służenia wspólnemu dobru, jako "hipotece społecznej" w odniesieniu do własności prywatnej. Takie jest znaczenie opcji na rzecz ubogich. To szczególny szacunek, jaki jesteśmy winni ubogim, i specjalna pozycja, jaką mają oni w społeczeństwie, sprawiają, że ci, którym się powiodło, powinni wyrzec się pewnych swych praw, tak aby ich dobra zostały w części wielkodusznie udostępnione innym ludziom.

To wszystko jest takie piękne, kiedy poukłada się słowa. Życie wygląda inaczej.

Świetnie o tym wiem. Kiedy przyglądam się dzisiejszemu światu, wydaje mi się on brutalny. Jaki pokój może być między hieną a psem? Jaki pokój może być między bogatym a ubogim? Dziki osioł na pustyni jest żerem dla lwów. Biedni są łupem dla bogatego. Kiedy bogaty się potknie, przyjaciele go podeprą. Kiedy biedny upadnie, odepchną go nawet przyjaciele. Gdy bogaty wpadnie w nieszczęście, wielu ma takich, którzy mu pomogą. Gdy wstrętnie i przewrotnie będzie mówić, jeszcze będą go uniewinniać. Gdy natomiast biedny w nieszczęście wpadnie, będą go ganili. A gdy mówić będzie mądrze, uznania nie znajdzie. Gdy bogaty przemówi, wszyscy zamilkną. To, co będzie mówić, będą wynosić pod obłoki. Gdy biedny przemówi, spytają, któż to taki. A jeśli by się potknął, całkiem go obalą.

Skoro jest tak strasznie, to czy jest szansa na zmianę?

Przede wszystkim jest różnie. I istota w tym, by było lepiej. Bogactwo przychodzi do człowieka w różny sposób. Sprawia, że ludzkie dylematy, wybory, ciężar odpowiedzialności, sposób dysponowania posiadanym dobrem, stają się zdecydowanie większe niż te, które należą do przeciętnego życia. Moralne zaś koszty materialnego uprzywilejowania są zwielokrotnione.

Łączenie praktyki zawodowej z prawością postępowania i uczciwością życia jest często trudne, prawie niewykonalne. Otóż ludzie biznesu wybrali strasznie trudną drogę życia, niesłychanie trudną.Czego w takim razie życzyłby im ksiądz z okazji Świąt Bożego Narodzenia?

Boże Narodzenie poza zadumą ściśle religijną skłania nas także do refleksji osobistych - a więc lata dziecęce, kochane postaci rodziców, lata młodzieńcze, nadzieje, bunty, zauroczenia, decyzje, a potem życie z jego radościami i komplikacjami. Wreszcie czas, kiedy się patrzy wstecz.

Życzę, aby te Święta przypominały czas, kiedy żyliśmy w wielkiej prostocie, ufności, radując się z rzeczy i wydarzeń drobnych - jednym słowem czas dzieciństwa. I aby pobudziły do refleksji - dokąd zaszliśmy, co ocaliliśmy z tamtych lat. Może udałoby się coś z tego skarbu odzyskać?

Dziękuję za rozmowę i życzenia.

Ks. Leszek Slipek, doktor teologii duchowości, był przez cztery lata ojcem duchownym w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie, później proboszczem parafii św. Krzysztofa w Podkowie Leśnej, od roku jest proboszczem warszawskiej parafii św. Andrzeja Apostoła przy ul. Chłodnej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama