W dobrych nastrojach inwestorzy kończyli przedświąteczne notowania. Nie zmienia to faktu, że czarny korpus na wykresie tygodniowym dopełnił formację spadającej gwiazdy z przełomu listopada i grudnia, a taka formacja niczego dobrego nie wróży wszystkim oczekującym na efekt stycznia 2003 r. Wprawdzie podaż osłabła nieco w pobliżu 50 proc. zniesienia październikowej hossy, sądzę jednak, że to sytuacja przejściowa i w najlepszym wypadku doprowadzić może indeks w rejon opadającej linii
3-tygodniowego trendu na poziomie 1180 pkt.
Skąd taki pesymizm? Wynika on w znacznej mierze z długoterminowego postrzegania sytuacji technicznej indeksu. Popyt poniósł klęskę w konfrontacji z 10-miesięczną linią trendu spadkowego. Coraz bardziej prawdopodobna staje się perspektywa spadku w rejon lekko wznoszącej się linii, łączącej lokalne dołki z ostatnich 16 miesięcy na 1050 pkt. Te dwie linie trendu są również obecne na wykresie indeksu szerokiego rynku i kształtują formację symetrycznego trójkąta. Charakter trójkąta, a także pięciofalowa struktura tej formacji każe oczekiwać ruchu znoszącego całość październikowo-grudniowego wzrostu. Na temat kierunku wybicia z tej "megaformacji" lepiej się na razie nie wypowiadać.
Średni termin zdominowany jest obecnością wzrostowego kanału trendowego, a raczej tego, co z niego zostało. Mieliśmy już wybicie w dół, ruch powrotny, a obecnie realizuje się zasięg spadku. Wysokość tej formacji pozwala oczekiwać spadku w okolice 1100 pkt. (na poziomie 1095 pkt. znajduje się październikowa luka hossy).
Najwyraźniej indeks upodobał sobie formację kanału i od 3 tygodni porusza się w rytm silnie nachylonej, spadkowej figury. Podczas sesji poniedziałkowej notowania skierowały się w stronę górnego obszaru kanału, przy czym popyt słabł w miarę zbliżania się od dołu do EMA-55.