To, co do tej pory zadeklarowali Amerykanie, to m.in. zamówienia w polskich zakładach lotniczych (m.in. w Świdniku, Mielcu i Rzeszowie) na produkcję silników lotniczych, części i elementów do samolotów F-16. Umowa ma obejmować także przeglądy tych silników w polskich zakładach, produkcję komponentów na eksport oraz pomoc w sprzedaży na rynkach amerykańskich samolotów Dromader i śmigłowców Sokół. Amerykańscy inwestorzy będą brać udział w modernizacji Rafinerii Gdańskiej, zainwestują także w budowę ogólnopolskiego systemu mobilnej łączności radiowej dla służb publicznych. Będą także współpracować w tworzeniu ogólnopolskiego systemu rejestracji usług medycznych, już złożyli zamówienia na 6 kontenerowców w Stoczni Szczecińskiej Nowej. Wartość know-how, jakie ma trafić do polskich firm, wyceniana jest na ok. 1,2 mld dolarów.
- Słabość amerykańskich propozycji to niewielka liczba przedsięwzięć, które tworzyłyby nowe miejsca pracy. Zawierają też tylko jedno zobowiązanie do przeprowadzenia inwestycji w sektorze badawczo-rozwojowym. Na dodatek jej wartość jest stosunkowo niewielka: ok. 22 mln dolarów - mówił wiceminister Szarawarski.
Co obiecywali konkurenci Lokheed Martin? Wybór amerykańskiej oferty przede wszystkim stawia pod znakiem zapytania dalszy los tonącej w długach warszawskiej fabryki samochodów Daewoo-FSO. Jej sanacja była częścią propozycji offsetowych złożonych przez szwedzko-brytyjskie konsorcjum Gripen International. Należący do niego brytyjski producent samochodów MG Rover miał zostać inwestorem strategicznym w spółce New Small Company, która miała przejąć część majątku i produkcję samochodów po Daewoo-FSO. Szwedzi zaoferowali również inwestycje Stoczni Remontowej Gryfia w Szczecinie, która miała podjąć produkcję nowoczesnych i ekologicznych statków. Fabrykę sprzętu AGD miał wybudować Electrolux. Na szczęście wiadomo już, że przegrana Szwedów nie oznacza, iż z Polski wycofa się Volvo, które zainwestowało u nas do tej pory 75-80 mln euro. - Volvo jest zainteresowane inwestycjami w Polsce niezależnie od wyniku przetargu na samolot wielozadaniowy - podał dyrektor wykonawczy firmy Leif Johansson.
Francuskie Dassault Aviation zgłosiło 66 projektów offsetowych skierowanych bezpośrednio do przemysłu zbrojeniowego oraz 17 projektów, skierowanych do przemysłu cywilnego. Francuzi chcieli m.in. produkować i montować części do samolotów Mirage i Falcon, oferowali pomoc w światowym marketingu polskich samolotów iryda i wyposażeniu ich w nowe silniki. Ponadto zgłosili zamiar zakupu do 10 statków w polskich stoczniach oraz kusili współpracą z polskimi przedsiębiorstwami w kwestii uruchomienia produkcji biodiesla. Na zwycięstwo francuskiego Dassault Aviation liczyło przedsiębiorstwo Dionar z Dzierżoniowa. Firma dysponująca obecnie technologiami na najwyższym światowym poziomie miała zająć się precyzyjną obróbką części do samolotów dostarczanych przez Francuzów. Kontrakt miał jej pomóc w zdobyciu nowych rynków zbytu oraz prestiżu potrzebnego na trudnych rynkach zachodniej Europy.