Według danych rządowych, produkcja przemysłowa w Japonii zmniejszyła się w listopadzie o 2,2% w stosunku do października, co było trzecim z rzędu miesięcznym spadkiem oraz największym od roku. Ekonomiści oczekiwali, że wyniesie on tylko 0,5%.
Słaba koniunktura zmusiła wiele przedsiębiorstw do ograniczenia produkcji oraz redukcji zatrudnienia, aby zmniejszyć koszty. Jednym z nich jest czołowy wytwórca baterii do telefonów komórkowych - Sanyo, który zapowiedział w zeszłym miesiącu obniżenie o jedną trzecią płac w dziale produkującym sprzęt gospodarstwa domowego. Postanowił też przenieść część działalności do takich krajów, jak Chiny, gdzie tańsza jest siła robocza.
Zwolnienia dotknęły też licznych pracowników handlowych firm detalicznych. Na przykład, sieci domów towarowych Seibu Department Stores i Sogo zamierzają zmniejszyć w tym roku obrachunkowym zatrudnienie odpowiednio o 37% oraz 12%.
Wprawdzie stopa bezrobocia spadła w listopadzie do 5,3%, z rekordowo wysokiego poziomu 5,5% miesiąc wcześniej, ale zmiana ta nie ma długofalowego charakteru i dlatego nie jest w stanie poprawić nastrojów przedsiębiorców i ekonomistów. Zresztą inne wskaźniki nie zmieniają ogólnie pesymistycznego obrazu gospodarki japońskiej. Szczególnie niepokojąca jest deflacja. Potwierdziły ją dane, które wykazały w listopadzie spadek cen detalicznych, z wyjątkiem świeżych produktów żywnościowych, o 0,8% w skali rocznej.
W tych warunkach nasiliły się obawy, że Japonia może nie uniknąć czwartej w ciągu dziesięciu lat recesji. Zdaniem Hisashi Yamady, ekonomisty z Japan Research Institute, w następnym roku finansowym, zaczynającym się 1 kwietnia, produkt krajowy brutto może zmaleć o 0,5%, a bezrobocie osiągnąć 6%. Rząd liczy na wzrost PKB o 0,6%.