Mimo że w dłuższym terminie sytuacja jest niekorzystna dla posiadaczy akcji, to analiza krótkoterminowa nie jest już tak jednoznaczna. Szczególnie jeśli spojrzeć na wykresy indeksów amerykańskich. Reprezentujący spółki technologiczne Nasdaq Composite w wyniku ostatnich wzrostów znalazł się powyżej przyspieszonej linii trendu (wykres 1). Teoria mówi, że w takiej sytuacji można oczekiwać zwyżki do właściwej linii trendu. A ta znajduje się dopiero w okolicach 1800 pkt., co daje ok. 400 punktów miejsca na wzrosty. Dotarcie do tego poziomu byłoby bardziej prawdopodobne, gdyby indeks pokonał 1423 pkt. Tymczasem wykres wskaźnika znajdował się powyżej tej bardzo istotnej wartości tylko przez dwa tygodnie. Jeszcze w pierwszej dekadzie grudnia Nasdaq Composite powrócił poniżej 1400 punktów. Czy tę sytuację należy traktować jako naruszenie oporu, kończące trend wzrostowy? Na razie jest jeszcze za wcześnie, żeby przyjmować taką właśnie interpretację. Wsparcie na 1320 punktów wciąż jeszcze broni się. Dopiero kiedy ta bariera padnie, będzie można ogłosić zwycięstwo sprzedających i powrót do bessy.
Drugim indeksem, który daje posiadaczom akcji nadzieję na osiągnięcie zysków w perspektywie kilku najbliższych miesięcy, jest S&P 500. Wprawdzie ten najlepiej chyba oddający to, co dzieje się na amerykańskim rynku akcji, wskaźnik, stracił ponad 20% od początku roku, ale od października zyskuje na wartości. W trakcie trwającego już ponad pięć miesięcy trendu bocznego na wykresie indeksu ukształtowała się odwrócona formacja głowy i ramion, z linią szyi na poziomie 940 punktów (wykres 2). Zamknięcie tygodnia ponad tą wartością, a następnie pokonanie znajdującej się 60 punktów wyżej spadkowej linii trendu, byłoby sygnałem istotnej poprawy. W takim wypadku wartość S&P 500 rosłaby przynajmniej do 1100 punktów. Dopóki wykres indeksu pozostaje ponad wsparciem na 880 pkt. taki rozwój wydarzeń jest możliwy, choć mniej prawdopodobny niż powrót do bessy.
Europa nie pozostawia
złudzeń
Mniej wątpliwości, w którą stronę podążą notowania w pierwszych miesiącach nowego roku, nasuwa się w trakcie analizy czołowych indeksów europejskich. DAX po trwających cały grudzień spadkach wybił się w dół z dwumiesięcznej konsolidacji. To sugeruje, że korekta w bessie została zakończona i na najbliższych sesjach wartość indeksu będzie spadać. Nie przypuszczam, żeby spadki te miały zakończyć się wcześniej niż na 2600 pkt. To na tym poziomie indeks ukształtował dno na początku października (wykres 3).