Reklama

Bessy nie udało się zatrzymać

Mijający rok na światowych rynkach upłynął pod znakiem spadku. Większość liczących się indeksów zanotowało jesienią tego roku wieloletnie minima. O miano lidera bessy rywalizują giełdy we Frankfurcie i Tokio. Pierwszy z rynków poniósł w 2002 roku największe straty (indeks DAX spadł przeszło 40%), na drugim Nikkei 225 zanotował najniższą wartość od 19 lat.

Publikacja: 28.12.2002 08:45

Mimo że w dłuższym terminie sytuacja jest niekorzystna dla posiadaczy akcji, to analiza krótkoterminowa nie jest już tak jednoznaczna. Szczególnie jeśli spojrzeć na wykresy indeksów amerykańskich. Reprezentujący spółki technologiczne Nasdaq Composite w wyniku ostatnich wzrostów znalazł się powyżej przyspieszonej linii trendu (wykres 1). Teoria mówi, że w takiej sytuacji można oczekiwać zwyżki do właściwej linii trendu. A ta znajduje się dopiero w okolicach 1800 pkt., co daje ok. 400 punktów miejsca na wzrosty. Dotarcie do tego poziomu byłoby bardziej prawdopodobne, gdyby indeks pokonał 1423 pkt. Tymczasem wykres wskaźnika znajdował się powyżej tej bardzo istotnej wartości tylko przez dwa tygodnie. Jeszcze w pierwszej dekadzie grudnia Nasdaq Composite powrócił poniżej 1400 punktów. Czy tę sytuację należy traktować jako naruszenie oporu, kończące trend wzrostowy? Na razie jest jeszcze za wcześnie, żeby przyjmować taką właśnie interpretację. Wsparcie na 1320 punktów wciąż jeszcze broni się. Dopiero kiedy ta bariera padnie, będzie można ogłosić zwycięstwo sprzedających i powrót do bessy.

Drugim indeksem, który daje posiadaczom akcji nadzieję na osiągnięcie zysków w perspektywie kilku najbliższych miesięcy, jest S&P 500. Wprawdzie ten najlepiej chyba oddający to, co dzieje się na amerykańskim rynku akcji, wskaźnik, stracił ponad 20% od początku roku, ale od października zyskuje na wartości. W trakcie trwającego już ponad pięć miesięcy trendu bocznego na wykresie indeksu ukształtowała się odwrócona formacja głowy i ramion, z linią szyi na poziomie 940 punktów (wykres 2). Zamknięcie tygodnia ponad tą wartością, a następnie pokonanie znajdującej się 60 punktów wyżej spadkowej linii trendu, byłoby sygnałem istotnej poprawy. W takim wypadku wartość S&P 500 rosłaby przynajmniej do 1100 punktów. Dopóki wykres indeksu pozostaje ponad wsparciem na 880 pkt. taki rozwój wydarzeń jest możliwy, choć mniej prawdopodobny niż powrót do bessy.

Europa nie pozostawia

złudzeń

Mniej wątpliwości, w którą stronę podążą notowania w pierwszych miesiącach nowego roku, nasuwa się w trakcie analizy czołowych indeksów europejskich. DAX po trwających cały grudzień spadkach wybił się w dół z dwumiesięcznej konsolidacji. To sugeruje, że korekta w bessie została zakończona i na najbliższych sesjach wartość indeksu będzie spadać. Nie przypuszczam, żeby spadki te miały zakończyć się wcześniej niż na 2600 pkt. To na tym poziomie indeks ukształtował dno na początku października (wykres 3).

Reklama
Reklama

O utrzymującej się słabości niemieckiego rynku akcji świadczy zasięg ostatniej korekty w trendzie spadkowym. W październiku wartość DAX wzrosła o niecałe 30%, podczas gdy w czasie zwyżki pod koniec zeszłego roku indeks zyskał ponad 40%. W przeciwieństwie do wykresów amerykańskich indeksów, na DAX układ dołków i szczytów, charakterystyczny dla bessy, nie został naruszony. Dlatego nie sądzę, żeby inwestycja w niemieckie akcje była korzystną lokatą na początku 2003 roku.

Powrót do bessy sugeruje również londyński FT-SE 100. Wartość wskaźnika oscyluje wokół 3,9 tys. pkt. To tylko 6% więcej niż indeks miał na poziomie wrześniowego dołka (3670 pkt. - najniższa wartość od ponad 6 lat).

Nikkei utrzymuje

trend boczny

Podobnie jak na innych najważniejszych światowych rynkach akcji, również w Japonii od początku października mamy przerwę w bessie. Wprawdzie najniższą wartość od 19 lat indeks osiągnął w połowie listopada (8300 pkt.), ale to był tylko chwilowy spadek poniżej ukształtowanego wcześniej minimum (wykres 4).Od ponad dwóch miesięcy na giełdzie w Tokio mamy trend boczny. Nie powiodła się ani próba wybicia w górę, podjęta na przełomie listopada i grudnia, ani powrót do bessy, będący następstwem tego nieudanego ataku. Po obronie 8300 punktów wartość Nikkei 225 ponownie rośnie. Zwyżka ta ma szansę utrzymać się w pierwszych tygodniach stycznia, ale o istotnej zmianie trendu będzie można mówić dopiero w razie zamknięcia sesji ponad 9200 pkt. To nadzieja dla giełd europejskich i amerykańskich, że nawet w razie powrotu do bessy, spadek poniżej ukształtowanych na jesieni dołków nie jest przesądzony.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama