Biorąc pod uwagę termin piątkowej sesji (między świętami a weekendem), niskie obroty na rynku obligacji są usprawiedliwione. Na giełdowym parkiecie wyniosły ponad 16 mln zł i były najniższe w grudniu. Podobnie jak w kilku poprzednich dniach najczęściej właściciela zmieniały papiery trzyletnie o zmiennym oprocentowaniu oraz papiery hurtowe oznaczone symbolem SP (o stałym oprocentowaniu). Notowania trzech z czterech serii tego drugiego rodzaju instrumentów zdecydowanie wzrosły w porównaniu z poprzednią sesją. Być może po korekcie trendu wzrostowego notowania obligacji o stałym oprocentowaniu zaczynają rosnąć, być może pod koniec roku, podobnie jak na rynku akcji, mamy do czynienia z window dressing.

Niezależnie jednak od powodów tej zwyżki posiadacze obligacji o stałym oprocentowaniu mogą w najbliższym czasie znaleźć się w kłopotach. Dynamicznie rosnące na światowych rynkach ceny ropy i złota mogą być przyczyną powrotu zjawisk inflacyjnych, a co za tym idzie, mogą skłaniać banki centralne do podwyżek stóp procentowych. A tego obligacje o stałym oprocentowaniu nie lubią.