Reklama

Płynie kapitał długoterminowy

Pod koniec września br. w posiadaniu inwestorów zagranicznych były polskie bony i obligacje o wartości prawie 61 mld zł, co stanowiło jedną czwartą sumy wszystkich naszych papierów skarbowych, znajdujących się w obiegu - wynika z obliczeń Ministerstwa Finansów. Od początku roku zaangażowanie zagranicy zwiększyło się prawie o połowę. ...

Publikacja: 31.12.2002 08:36

W opinii specjalistów, na polski rynek napływa coraz więcej kapitału długoterminowego, pochodzącego od funduszy inwestycyjnych i emerytalnych, a coraz mniej jest pieniędzy spekulacyjnych.

Inwestorzy zagraniczni najchętniej kupują obligacje, które resort finansów emituje na rynek krajowy. Na koniec trzeciego kwartału mieli w swoich portfelach papiery o wartości prawie 31 mld zł, o połowę więcej niż jeszcze pod koniec 2001 r. Tylko nieco mniej, niespełna 30 mld zł, stanowiły obligacje wyemitowane na rynkach zagranicznych, ale ok. połowy z tego przypadało na papiery Brady'ego, na które zamieniono polski dług wobec Klubu Londyńskiego. Zdecydowanie najmniej zagranica wydaje na zakup naszych bonów skarbowych: na koniec września w jej posiadaniu były papiery o wartości tylko nieco ponad 460 mln zł. To dwukrotnie mniej niż pod koniec 2001 r.

Na rynku krajowym największym zainteresowaniem zagranicznych graczy cieszą się obligacje pięcioletnie o stałym oprocentowaniu. Na koniec trzeciego kwartału mieli oni w swoich portfelach papiery o wartości prawie 19 mld zł. Wobec niespełna 13 mld zł na początku roku. Dużym powodzeniem, chociaż znacznie mniejszym od pięciolatek, cieszyły się również dwuletnie obligacje zerokuponowe. Wartość inwestycji zagranicy w te papiery to ponad 8 mld zł. Stosunkowo duży udział, 3,6 mld zł, zagraniczni inwestorzy mieli też w obligacjach dziesięcioletnich o stałym oprocentowaniu. Od kilku miesięcy widać jednak, że popyt graczy spoza Polski przesuwa się w stronę papierów o krótszych terminach wykupu, co w opinii resortu finansów ma związek z oczekiwaniem większych spadków rentowności papierów "krótszych". Najbardziej widać to na przykładzie obligacji pięcio- i dwuletnich (do tej pory tendencja była odwrotna, w miarę rozwoju polskiego rynku zwiększało się zainteresowanie papierami o dłuższych terminach do wykupu).

Polska mniej ryzykowna

W opinii specjalistów, ocena polskich obligacji przez zagranicznych graczy uległa w tym roku dużym zmianom. Wcześniej były one uważane za dosyć ryzykowne, ale za to dawały wysokie stopy zwrotu (agencja Bloomberg obliczyła, że polskie papiery o terminie wykupu powyżej roku dały w ostatnich dwóch latach zarobić najwięcej na świecie). Teraz polski rynek traktowany jest jako miejsce nadal stosunkowo wysokich, ale dużo bardziej stabilnych zysków. Dlatego oprócz graczy spekulujących nasze obligacje zaczęli kupować inwestorzy lokujący pieniądze na kilka lat. - Kiedyś na polskim rynku obligacji były tylko tzw. hot money, czyli pieniądze spekulacyjne. Ale od kilku miesięcy nasze papiery kupują inwestorzy lokujący środki na dłużej, np. fundusze inwestycyjne i emerytalne - twierdzi Marek Zuber, analityk rynku papierów dłużnych. Jego zdaniem, w tym roku bardzo wzrosła aktywność funduszy niemieckich.

Reklama
Reklama

Nowi gracze

W opinii Beaty Kielan, wiceprezes i zarządzającej funduszami dłużnymi Skarbca, znacząca część środków napływających teraz na nasz rynek pochodzi od tzw. funduszy konwergencyjnych. Grają one na obniżki stóp procentowych przed wejściem Polski do Unii Europejskiej i strefy euro. - Są to raczej inwestorzy długoterminowi, będą trzymać nasze papiery dopóki Polska nie znajdzie się w unii monetarnej - twierdzi B. Kielan. - Poza tym nasze obligacje kupują też fundusze dłużne, inwestujące globalnie, ze względu na to, że zwiększa się udział Polski w światowych indeksach dla rynków dłużnych. W zależności od oceny naszego rynku, ale podwyższają one, albo zmniejszają, udział Polski w swoich portfelach. Dlatego dziś mogą być, a jutro się wycofać - dodaje. Jej zdaniem, w najbliższym czasie należy oczekiwać pojawienia się nowej grupy inwestorów, która nie mogła lokować w nasze papiery dłużne przed ustaleniem ostatecznej daty poszerzenia Unii Europejskiej.Banki nie muszą

kupować dla siebie

Specjaliści zwracają jednak uwagę na to, że na rynku pierwotnym polskie obligacje mogą kupować wyłącznie banki. Jeszcze do niedawna tylko one były zainteresowane naszymi papierami (robią z reguły transakcje krótkoterminowe, zarabiając na zamianach kursów). W tej chwili obligacje nabywają jednak przede wszystkim dla klientów, a tylko ok. 20% pozostawiają w swoich portfelach. Dlatego stosunkowo trudno jest ustalić, do jakich inwestorów obligacje ostatecznie trafiają. Wśród najaktywniejszych graczy na naszym rynku wymienia się największe amerykańskie banki inwestycyjne, które realizują transakcje przez swoje centra operacyjne w Londynie, m.in. Merrill Lynch, Goldman Sachs, Salomon Smith Barney, Morgan Stanley czy JP Morgan, dlatego ich pieniądze traktowane są jako kapitał europejski. Inwestorzy z Europy uważani są zresztą za największych nabywców polskich obligacji.

Więcej kapitału z USA

Analitycy zwracają jednak uwagę, że w tym roku na naszym rynku pojawiła się duża grupa graczy amerykańskich. - Do tej pory Amerykanie zainteresowani lokowaniem pieniędzy na emerging markets wybierali raczej kraje Ameryki Łacińskiej, teraz stopniowo przenoszą się do Polski - uważa B. Kielan. - Sporo naszych obligacji kupują teraz amerykańskie fundusze inwestycyjne - twierdzi Marcin Mrowiec, analityk BPH PBK. - To poprawia nastrój na rynku, bo wiadomo, że tacy inwestorzy lokują pieniądze na dłużej - dodaje.

Reklama
Reklama

W opinii ekspertów, napływ zagranicznego kapitału o charakterze długoterminowym oraz rosnąca liczba instytucji, które mają w portfelu polskie obligacje, powoduje, że nasz rynek dłużny staje się coraz bardziej stabilny. - Ale to nie jest jedyny powód. Ważne jest również to, że na rynek trafiają duże emisje - twierdzi B. Kielan. - Dzisiaj transakcja o wartości 100 czy 200 mln zł nie jest już w stanie zachwiać rynkiem. Dla inwestorów zagranicznych jest to bardzo ważne, bo oznacza łatwość nie tylko wejścia na rynek, ale również wycofania pieniędzy - dodaje.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama