Wzrost indeksów o 20% to mediana z opinii 12 analityków co do rozwoju sytuacji w Europie w przyszłym roku. W zeszłym roku podobna ankieta wykazała, że oczekiwano wzrostu o ok. 10%. Dow Jones Euro Stoxx 50 stracił natomiast 1/3 swojej wartości. Inwestorzy powszechnie wyrażają więc sceptycyzm wobec opinii analityków. - Trudno jest nie być sceptycznie nastawionym wobec takich oczekiwań na 2003 r. Zanim dokonam zakupu akcji, najpierw chciałbym mieć dowód w postaci faktycznego ożywienia w gospodarce - twierdzi Pieter Spierings z Kempen & Co. w Amsterdamie.
Najbardziej byczą prognozę postawili analitycy ING Groep. Przewidują oni wzrost Euro Stoxx 50 w 2003 r. aż o 47%. Na drugim końcu znajduje się Merrill Lynch, według którego benchmark nie zyska więcej niż 5-10%.
W zeszłym roku różnice w opiniach poszczególnych instytucji były mniejsze. Minimalny szacowany wzrost wyniósł wtedy 4%, a maksymalny - 20%. Obecny duży zakres wahań wyraża zwiększoną niepewność co do rozwoju gospodarczej i politycznej sytuacji na świecie. Jak twierdzą niektórzy analitycy, wojna w Iraku, jeśli wybuchnie, spowoduje zaburzenia w dostawach ropy z Bliskiego Wschodu, podniesie ceny i tak już drogiej ropy i znacznie opóźni światowe ożywienie gospodarcze.
Nawet pomijając kwestię iracką, przewidywania władz unijnych co do koniunktury na rynkach europejskich są bardzo ostrożne. EBC przewiduje obecnie jedynie 1,1-proc. wzrost gospodarek strefy euro w przyszłym roku, podczas gdy jeszcze pół roku temu oczekiwano 2,1%. Z drugiej strony, jak podaje finansowa agencja informacyjna JCF Group, zyski przedsiębiorstw mają zwiększyć się aż o 24%. Optymizm różnych analityków jest więc nad wyraz dziwny, a inwestorzy z niedowierzaniem wypowiadają się na ten temat. Niepewność co do trafności prognoz wzrostu zysków spółek jest jednym z powodów stosunkowo ostrożnego nastawienia Merrill Lynch. - Wiele firm przeszacowuje w dół swoje prognozy wyników, co stawia pod znakiem zapytania nadejście ożywienia w gospodarce - twierdzi Khuram Chaudry, jeden z analityków banku inwestycyjnego.
Niezależnie od swoich przewidywań, większość specjalistów zgodnie przyznaje, że ewentualne nadejście dobrej koniunktury na europejskich rynkach, mogące skutkować wzrostem indeksów, oparte będzie głównie na rozwoju sytuacji w Stanach Zjednoczonych. - Największa gospodarka świata będzie źródłem zasadniczych impulsów dla Europy, zarówno dla gospodarki, jak i dla giełd - powiedział agencji Bloomberga Roland Ziegler z ING BHF-Bank. Ostatnie wiadomości na temat koniunktury w USA wydają się coraz lepsze. Indeks uniwersytetu w Michigan wzrósł w grudniu do 86,7 pkt., podczas gdy jeszcze w październiku był na poziomie 80,6 pkt., najniższym od 9 lat.