O tym, że taki powrót jest możliwy, politycy koalicji mówili zaraz po ogłoszeniu wyroku Trybunału. W jednym z wywiadów radiowych wicepremier Jarosław Kalinowski stwierdził, że tego wymaga walka z szarą strefą. - Uważam, że idea była słuszna. Jeżeli były błędy, to trzeba je poprawić i wrócić do samej idei zaproponowania rozwiązania prawnego, bo z szarą strefą trzeba walczyć - mówił J. Kalinowski w rozmowie z radiem Zet.
Zdaniem prawników, z którymi rozmawialiśmy, politykom trudno będzie napisać jeszcze raz ustawę, która wprowadzałaby abolicję i deklaracje majątkowe. Wskazuje na to dosadność orzeczenia Trybunału. Sędziowie uznali, że tylko stosunkowo mniej kontrowersyjny pomysł deklaracji złamał kilka podstawowych zasad. Ustawa naruszała m.in. przepis, zgodnie z którym prawa i wolności obywatelskie mogą być ograniczane tylko wtedy, gdy są konieczne dla zagwarantowania bezpieczeństwa państwa. Poza tym Trybunał stwierdził, że obowiązek składania deklaracji łamie regułę, według której władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.
Prawnicy, z którymi rozmawialiśmy, uważają, że wypowiedzi polityków o powrocie do idei abolicji i deklaracji są niepokojące.
- Niektórzy posłowie z pewnością o tym nie zapomnieli. Myślę, że w perspektywie roku możemy mieć powrót do tych pomysłów. To się może zbiec w czasie ze zmianami w podatkach, na rzecz których toczy się ostatnio kampania. Tak trochę na zasadzie: coś wam damy, ale jednocześnie dorzucimy kilka przykrych obowiązków - uważa Michał Stolarek z kancelarii White & Case. Według Wojciecha Kosowicza, prawnika kancelarii Gessel i Wspólnicy, z wypowiedzi przedstawicieli władz wynika, że nie liczą się oni z wyrokiem Trybunału. - To jest niepokojąca sytuacja - ocenia Wojciech Kosowicz, i dodaje, że wszystko przemawia za tym, żeby do pomysłu deklaracji nie wracać.
- Fiskus już dziś ma wystarczające środki do egzekwowania swoich praw. Jak daleko państwo może się jeszcze posunąć, by inwigilować społeczeństwo? - mówi Wojciech Kosowicz.