Reklama

Nowe obciążenia w zamian za reformę

Rządzącej koalicji trudno będzie wrócić do pomysłu deklaracji majątkowych i abolicji w ciągu najbliższych miesięcy - uważają prawnicy, z którymi rozmawialiśmy. Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie było jednoznaczne i nie zostawiło pomysłodawcom żadnej furtki. Jednak z drugiej strony reforma systemu podatkowego - o ile do niej dojdzie - może być dobrym pretekstem, by wrócić do idei podatkowego darowania win i lustracji majątkowej.

Publikacja: 02.01.2003 08:24

O tym, że taki powrót jest możliwy, politycy koalicji mówili zaraz po ogłoszeniu wyroku Trybunału. W jednym z wywiadów radiowych wicepremier Jarosław Kalinowski stwierdził, że tego wymaga walka z szarą strefą. - Uważam, że idea była słuszna. Jeżeli były błędy, to trzeba je poprawić i wrócić do samej idei zaproponowania rozwiązania prawnego, bo z szarą strefą trzeba walczyć - mówił J. Kalinowski w rozmowie z radiem Zet.

Zdaniem prawników, z którymi rozmawialiśmy, politykom trudno będzie napisać jeszcze raz ustawę, która wprowadzałaby abolicję i deklaracje majątkowe. Wskazuje na to dosadność orzeczenia Trybunału. Sędziowie uznali, że tylko stosunkowo mniej kontrowersyjny pomysł deklaracji złamał kilka podstawowych zasad. Ustawa naruszała m.in. przepis, zgodnie z którym prawa i wolności obywatelskie mogą być ograniczane tylko wtedy, gdy są konieczne dla zagwarantowania bezpieczeństwa państwa. Poza tym Trybunał stwierdził, że obowiązek składania deklaracji łamie regułę, według której władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.

Prawnicy, z którymi rozmawialiśmy, uważają, że wypowiedzi polityków o powrocie do idei abolicji i deklaracji są niepokojące.

- Niektórzy posłowie z pewnością o tym nie zapomnieli. Myślę, że w perspektywie roku możemy mieć powrót do tych pomysłów. To się może zbiec w czasie ze zmianami w podatkach, na rzecz których toczy się ostatnio kampania. Tak trochę na zasadzie: coś wam damy, ale jednocześnie dorzucimy kilka przykrych obowiązków - uważa Michał Stolarek z kancelarii White & Case. Według Wojciecha Kosowicza, prawnika kancelarii Gessel i Wspólnicy, z wypowiedzi przedstawicieli władz wynika, że nie liczą się oni z wyrokiem Trybunału. - To jest niepokojąca sytuacja - ocenia Wojciech Kosowicz, i dodaje, że wszystko przemawia za tym, żeby do pomysłu deklaracji nie wracać.

- Fiskus już dziś ma wystarczające środki do egzekwowania swoich praw. Jak daleko państwo może się jeszcze posunąć, by inwigilować społeczeństwo? - mówi Wojciech Kosowicz.

Reklama
Reklama

Podobnego zdania jest Michał Stolarek. Według niego, deklaracje byłyby do zaakceptowania, gdyby były rzeczywiście powszechne - czyli dotyczyły bez wyjątku wszystkich grup społecznych i zawodowych.

Prawnicy polemizują również z argumentem podnoszonym przez zwolenników deklaracji, którzy przypominają, że niektórzy już muszą je składać. Dotyczy to zwłaszcza posłów. Zdaniem rozmówców PARKIETU, osoby publiczne powinny podlegać szczególnym regulacjom.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama