W grudniu cena złota przekroczyła 350 USD za uncję i była najwyższa od 5,5 roku. Niektórzy zarządzający funduszami uważają jednak, że zarówno złoto, jak i akcje jego producentów mogą jeszcze zdrożeć, bo przez całą minioną dekadę aktywa te były wyjątkowo źle traktowane przez inwestorów. - Wcale nie było dużego zainteresowania złotem i nie przyciągnęliśmy tzw. gorącego pieniądza. Wciąż jeszcze wyczuwalny był pewien sceptycyzm - powiedział agencji Bloomberga Greg Orrell, zarządzający w Monterey OCM Gold Fund.
Jednostki uczestnictwa w tym funduszu zyskały w ub.r. ponad 93% i zajął pod tym względem czwarte miejsce wśród wszystkich amerykańskich funduszy powierniczych. First Eagle SoGen Gold Fund miał ponad 105% stopy zwrotu, a zwyciężył ASA ze 110%. Średnio jednostki funduszy inwestujących w złoto zdrożały w 2002 r. o 64%.
Nigdy jeszcze fundusze te nie przewodziły amerykańskiej klasyfikacji przez trzy kolejne lata, od czasu kiedy firma Lipper Inc. zaczęła w 1960 r. analizować ich wyniki. Po raz ostatni dwuletni okres hossy przeżyły w latach 1986-1987, kiedy bessa dotknęła giełdy akcji. W ub.r. inwestorzy wpłacili do nich 612 mln USD, ale rok wcześniej 9 mln USD wycofali. Aktywa netto funduszy inwestujących w złoto wynosiły na koniec listopada ub.r. 3,2 mld USD, a więc ok. 0,1%, z 2,8 bln USD ulokowanych we wszystkich funduszach akcyjnych.
Indeks Gold Bugs American Stock Exchange, w skład którego wchodzą akcje 11 producentów złota, wzrósł w ub.r. ponaddwukrotnie, a w 2001 r. zyskał 59%. Ale od końca 1996 r. do końca 2000 r. indeks ten stracił 75%, a ceny złota spadły w tym okresie o 35%.
Koniunktura na rynku złota spowodowana jest słabością amerykańskiej gospodarki, tamtejszych giełd i dolara. W ciągu pierwszych trzech kwartałów PKB USA wzrósł mniej niż o 2% w stosunku rocznym, indeks Standard & Poor's 500 stracił w ub.r. 23%, co było największym spadkiem od 1974 r., a dolar osłabł o 15% w stosunku do euro i o 10% do jena.