Siedem z 10 niemieckich instytucji finansowych ankietowanych przez agencję Bloomberga nie spodziewa się w najbliższym czasie żadnej poprawy sytuacji w tej branży. Łączne roczne przychody tych spółek przekraczają 156 mld euro. - Potrzebne jest dostrzegalne ożywienie gospodarki, by poprawić sytuację instytucji kredytowych i banków inwestycyjnych. A tego ożywienia nie widać - powiedział Bernd Fahrholz, prezes Dresdner Banku, którego strata w III kwartale wyniosła 174 mln euro.
W Niemczech jest 2696 banków i znajdują się one pod większą presją niż ich europejscy rywale, bo zbyt wiele spółek konkuruje o tych samych klientów, co powoduje konieczność obniżania marży zysku. Pięć największych baków - Deutsche, Dresdner, HVB, Commerzbank i DZ Bank - miało w ub.r. średnio 1,7% zwrotu z kapitału. Przeciętna dla całej Unii Europejskiej wyniosła w tym okresie 11%. Utrzymująca się dekoniunktura giełdowa i spadek tempa wzrostu gospodarczego sprawiły, że ub.r. był najgorszy dla niemieckich banków od zakończenia II wojny światowej. Tamtejsza gospodarka rozwinęła się prawdopodobnie tylko o 0,5%, a więc najwolniej od 9 lat.
Wyjściem cięcie kosztów
Deutsche, HVB, Dresdner i Commerzbank miały w III kwartale 962 mln euro łącznej straty, gdyż rezerwy na pokrycie złych długów wzrosły aż o 86%. Zdaniem analityków, niemieckie banki będą musiały utworzyć podobne rezerwy również w tym roku. Niewypłacalność przedsiębiorstw zapewne przekroczy bowiem rekordowy poziom z ub.r. A to w połączeniu z wyższymi kosztami obsługi zadłużenia, spowodowanymi obniżką ocen wiarygodności kredytowej, może spowodować, że największe niemieckie banki bieżący rok zakończą stratami.
W tej sytuacji jedynym sposobem na zwiększenie zysków jest obniżanie wydatków.