W przeszłości wiele trwałych i mocnych trendów wzrostowych na rynkach akcji zaczynało się po wystąpieniu niespodziewanych wydarzeń. W latach 70. były to kryzysy naftowe, które przyczyniły się do runu na akcje firm zajmujących się alternatywnymi paliwami (głównie węglowodorowymi) w latach 80. Reaganowskie obniżki podatków napędzały zwyżki spółek produkujących dobra konsumpcyjne, a w końcówce lat 90. pojawienie się firm internetowych napompowało bańkę technologiczną. Teraz może tak się stać dzięki powrotowi firm do polityki wypłacania sowitych dywidend.
Przez ostatnie lata część dochodów z akcji w postaci dywidendy została prawie zapomniana. W polskich warunkach wielkość stopy dywidendy miała niewielkie znaczenie ze względu na znaczną inflację i wysokie stopy procentowe. Procesy zachodzące na rynkach akcji w odniesieniu do polityki dywidendowej firm dobrze opisuje fakt, że o ile w 1980 r. aż 94% spółek z indeksu S&P500 dzieliło się z akcjonariuszami zyskiem, to w 2002 roku odsetek ten wynosił ok. 70%. Jeszcze lepiej to widać porównując stopę dywidendy, czyli stosunek rocznej dywidendy, przypadającej na jedną akcję do kursu. Na początku lat 80. wynosiła ona ponad 6%, teraz około 1,7%.
Zmiany w polityce dywidendowej
Miniony rok sygnalizuje pewne zmiany. Pomimo malejących zysków firm, od wiosny 2002 r. liczba spółek płacących dywidendy wzrosła o blisko 20%. Dla firm z S&P500 wypłaty wzrosły o pół punktu procentowego w pierwszych 3 kwartałach roku. Zatem dywidendy zaczynają rosnąć wcześniej, niż poprawiają się wyniki spółek. To nowe zjawisko na amerykańskim rynku. Skąd ta zmiana?
Wielu analityków zwraca uwagę głównie na to, że inwestorzy po serii skandali księgowych chcą obecnie "widzieć wartość", jaką przedstawiają przedsiębiorstwa. Wiele osób, które poniosły straty powierzając pieniądze funduszom agresywnym, zmieniło strategię, przelewając środki do funduszy dywidendowych. W 2002 r. napłynęło do nich 3,8 mld dolarów wobec 2,6 mld rok wcześniej i dramatycznego odpływu 16,7 mld dolarów w 2000 r.