W badaniach uwzględniliśmy po 5 spółek, których kursy najmocniej spadły i najmocniej wzrosły w danym roku. Sprawdzaliśmy, jak papiery te zachowują się w styczniu kolejnego roku. Wprowadziliśmy ograniczenie dotyczące obrotów - w zestawieniu uwzględnione są tylko te firmy, na których obroty (liczone pojedynczo) przekroczyły w danym roku średnio na sesję 100 tys. zł.
Problematyczna przewaga
Wydaje się, że przewaga ",lepszych" firm powinna być wyraźna. Przecież to właśnie one znajdują się w trendach wzrostowych, co powinno przyciągać do nich kupujących. Tymczasem przewaga portfela, składającego się ze spółek, których akcje przyniosły najwyższą stopę zwrotu (każda z nich ma równy 20-proc. udział w portfelu), nad outsiderami jest problematyczna. Średnio, w siedmiu ostatnich latach, na spółkach ze szczytu rocznej stopy zwrotu można było zarobić w styczniu następnego roku 10%. To tylko 2 punkty procentowe więcej niż na firmach najgorszych i 2 punkty procentowe mniej niż średnia zmiana indeksu WIG w pierwszym miesiącu nowego roku. Nie dość tego - w ostatnich czterech latach aż 3 razy lepsze okazały się przedsiębiorstwa najgorsze pod względem rocznej stopy zwrotu.
Po raz ostatni solidny zysk w styczniu spółki o najwyższej rocznej stopie zwrotu przyniosły w 2001 roku. W skład portfela wchodziły wtedy: 7bulls, Szeptel, 4Media, Internet Group i Pekpol. Choć piątka to nieco egzotyczna, dała zarobić 11%, na co największy wpływ miała 37-proc. zwyżka kursu 4Media. W styczniu 2002 roku bardzo dobry wynik (+17%) osiągnął portfel straceńców, ale jego skład był chyba równie zaskakujący. We wcześniejszych 12 miesiącach najmocniej spadły kursy Netii, Howella, Elektrimu, Pażura i Stalexportu.
Spółki groszowe