Firmy mają kłopoty z przychodami netto ze sprzedaży. Niewiele z nich potrafi równie szybko redukować koszty stałe w obliczu spadku sprzedaży. W efekcie im niższa pozycja w rachunku zysków i strat, tym gorzej. Jeżeli stan ten utrzymuje się przez dłuższy czas, straty netto stopniowo "wypalają" kapitał własny, czego najlepszym przykładem jest Ekodrob. Niekorzystne różnice kursowe dodatkowo pogłębiają straty firm eksportujących. Aż dziw, że niewiele takich spółek decyduje się na zarządzanie ryzykiem kursowym, tak jakby złoty umacniał się dopiero od kilku miesięcy. Firmom mięsnym nie dość pomaga spadek cen żywca. Browary konkurują ze sobą cenami piwa, co obniża ich marże.
Zawodzą przede wszystkim firmy mięsne. Poza Indykpolem trudno znaleźć spółki, których akcjonariusze mieliby powody do zadowolenia. Całe szczęście, że spadek cen żywca poprawia nieco marże operacyjne. Browary w pełni wykorzystały letnie żniwa i zwiększyły zasadniczo przychody ze sprzedaży. Marże operacyjne wyraźnie poprawiły się, na co nie zareagowały ceny browarów w ostatnich tygodniach. Czyżby inwestorzy obawiali się, że poprawa jest jedynie tymczasowa, a okres świąt doprowadzi do ich gwałtowanego obniżenia?
Światełkiem w tunelu są wyniki spółek cukierniczych. Jutrzenka, Mieszko, Wawel mogą zgodnie zaliczyć omawiany okres do udanych. Rosła sprzedaż (najbardziej Mieszkowi), poprawiały się marże. W efekcie Mieszko i Wawel z 7-proc. rentownością kapitału własnego (relacja zysku netto i kapitału własnego) należą do ścisłej czołówki pod względem efektywności. Przebija je tylko Rolimpex, który wydaje się najdynamiczniej rozwijającą się firmą sektora. Mimo 11-proc. spadku sprzedaży zyski Rolimpeksu stale rosną. Spółka jest wyceniana jako równowartość 6-letnich zysków. To niewiele. Prowadzony od dłuższego czasu program restrukturyzacji grupy kapitałowej przynosi wreszcie oczekiwane rezultaty. Firma podwoiła zysk przypadający na jedną akcję w III kwartale 2002 r.