Indeks WIG20 znajduje się w okolicy kluczowego oporu długoterminowego, w postaci spadkowej linii trendu na poziomie 1235 pkt. (skala logarytmiczna). Istotność tej linii potwierdzają zarówno czas, jaki ona obejmuje (2 lata i 4 miesiące), jak i liczba lokalnych szczytów, o które jest oparta (5). Jej przełamanie będzie miało długookresowe konsekwencje dla układu sił na rynku i uprawdopodobni ruch w ramach obecnej fali w okolice 1400 pkt.
W trakcie wczorajszej sesji rynek podjął pierwszą próbę zmiany trendu spadkowego, i to pomimo słabego zachowania giełd europejskich. Nie była ona udana, ale siła piątkowego wybicia jest na tyle imponująca, że po kilku sesjach konsolidacji nie powinno być z tym problemu. Po raz kolejny na GPW ważniejsze od krótkoterminowych wskazań technicznych okazały się cykliczność i... duża liczba spekulantów, którzy napędzają dynamikę zmiany trendu w zwrotnych momentach. Można się pokusić o przywołanie pewnych analogii z zeszłego roku: kilka bezbarwnych sesji w końcówce 2001 r., mocne wybicie 3 stycznia i 200-pkt. ruch na północ. Ówczesne jesienno--zimowe wzrosty były bardziej dynamiczne i zmienne, przyjęły jednak strukturę trójfalową, a więc korekcyjną.
Jako że sygnałem wybicia z marazmu były zakupy akcji na rynkach całego świata na pierwszej sesji 2003 r., wiele będzie zależeć od koniunktury w USA. Można tam zaobserwować pewną przemianę psychologiczną, charakterystyczną dla rynków byka: pozytywną reakcję na dane nieco gorsze lub zgodne z oczekiwaniami (wczoraj na odczyt wskaźnika ISM w sektorze usług - 54,7 wobec prognoz 55,8). W tym kontekście ważne będzie zachowanie rynku amerykańskiego po piątkowej publikacji wskaźnika stopy bezrobocia.
Zwróć uwagę:
Największe i najbardziej płynne spółki z WIG20, które mają największą szansę na uczestnictwo w obecnej fali wzrostów.