Reklama

Sławomir Cytrycki na razie milczy

Sławomir Cytrycki jest już oficjalnie nowym ministrem skarbu. Prezydent Aleksander Kwaśniewski wręczył mu wczoraj nominację na to stanowisko. Wszystko jednak wskazuje na to, że w najbliższym czasie nie poznamy programu działania nowego szefa resortu, zajmującego się m.in. prywatyzacją. Szefem "superministerstwa" gospodarki i pracy został Jerzy Hausner.

Publikacja: 08.01.2003 08:05

Minister Cytrycki nie chciał wczoraj odpowiadać na żadne pytania. Jego pierwsze publiczne wystąpienie ograniczyło się jedynie do przedstawienia własnej osoby i deklaracji współpracy z mediami. Nowego ministra skarbu za kompetencje i obycie w administracji rządowej i dyplomacji chwalili zarówno prezydent, jak i premier. - Przed ministrem Cytryckim jest łatwiejsze zadanie niż to, które stało przed ministrem Kaczmarkiem. Startuje on z wyższego poziomu, ale też postawimy przed nim większe wymagania - mówił premier Miller.

Ten wyższy poziom według premiera to efekt dotychczasowej pracy ministra Kaczmarka, który "pozostawił uporządkowaną sytuację w wielu spółkach Skarbu Państwa" i "zaawansowane programy prywatyzacyjne". Zadanie, jakie będzie miał do wykonania nowy minister, to zapewnienie co najmniej 7,4 mld zł wpływów z prywatyzacji, które mają finansować w tym roku deficyt budżetowy. Jego poprzednikowi to się nie udało. Miało być 6,6 mld zł, być może będzie niespełna 3,7 mld zł.

- Zapewnienie samych wpływów ze sprzedaży akcji państwowych firm to nie jest sztuka. Ważniejszy jest sposób jej prowadzenia. Minister skarbu powinien być osobą włączoną w tworzenie wizji polityki gospodarczej. Po za tym, musi być dużej klasy fachowcem od rynku kapitałowego. Sławomir Cytrycki prawdopodobnie się na tym zna. Zapewne będzie lepszy niż jakiś polityk, który musiałby się wszystkiego dopiero uczyć - mówi prof. Adam Noga, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

Nowo powołany szef resortu jest - według premiera Millera - osobą, która nie budzi politycznych skojarzeń. Zna już rządowe gabinety - doradzał premierom Zbigniewowi Messnerowi i Mieczysławowi Rakowskiemu. W obecnie rządzącej ekipie był podsekretarzem stanu w Kancelarii Premiera. Jego związki z rynkiem kapitałowym to m.in. praca w zarządzie Banku Handlowego.

Według Mirosława Gronickiego, głównego ekonomisty BIG BG, jest za wcześnie na prognozowanie prowadzenia polityki prywatyzacyjnej przez nowego ministra.

Reklama
Reklama

- Dopóki nie poznamy programu Sławomira Cytryckiego, trudno jest cokolwiek powiedzieć na jego temat. To osoba zupełnie nieznana - mówi M. Gronicki. Dodaje, że milczenie Sławomira Cytryckiego go nie dziwi. - To casus Grzegorza Kołodki. Tym razem nie będzie to jednak miało takiego wpływu na rynki, jak w przypadku ministra finansów. Z prywatyzacją gorzej już być nie może. Najgorszy scenariusz to powtórka z 2002 r. - mówi ekonomista BIG-BG.

Debiutujący wczoraj w nowej roli Jerzy Hausner nie budzi aż takiej ciekawości. Szef Ministerstwa Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej zapowiedział współpracę z Ministerstwem Finansów w przygotowywaniu reformy finansów publicznych. Według niego, nowy kształt rządu ułatwi jej przeprowadzenie. Politycy rządzącej koalicji mają świadomość tego, że połączenie ministerstw gospodarki i pracy to ryzykowny krok. Jak mówił premier Miller, celem tej operacji ma być lepsza koordynacja walki z bezrobociem i pobudzania rozwoju gospodarczego. - To eksperyment, ale przemyślany. Miałbym wątpliwości, gdyby nie osoba Jerzego Hausnera - powiedział prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama