Na międzynarodowym rynku naftowym utrzymywał się we wtorek, przez drugi dzień z rzędu, spadek notowań. Pobudziły go nadzieje, że kraje OPEC zwiększą o 8% wydobycie ropy, aby skompensować braki spowodowane kilkutygodniowym strajkiem generalnym, który sparaliżował eksport tego surowca z Wenezueli. Według przedstawiciela władz Kataru, państwa członkowskie mogą wydobywać więcej o 1 mln do 2 mln baryłek ropy naftowej dziennie. Zdaniem ekspertów, dodatkowe dostawy, sięgające górnej granicy tego przedziału, w pełni pokryłyby zapotrzebowanie światowego rynku paliw płynnych. W Londynie za baryłkę gatunku Brent z dostawą w lutym płacono wczoraj po południu 29,45 USD wobec 30,20 USD w końcu sesji poniedziałkowej.

Cena złota, po przekroczeniu w poniedziałek 351 USD za uncję, spadła we wtorek na giełdzie londyńskiej do 347,90 USD. Zniżkę notowań pobudziły mocniejszy dolar oraz nadzieje na ożywienie gospodarki amerykańskiej dzięki pakietowi ekonomicznemu, przedstawionemu przez prezydenta George'a W. Busha. Złoto potaniało też wskutek spadku cen ropy naftowej. Tendencję zniżkową hamowały w pewnym stopniu obawy przed wojną z Irakiem oraz napięcie związane ze zbrojeniami atomowymi w Korei Północnej.

Skłonność do spadku wykazywała również cena miedzi. Ponieważ spodziewane cięcia podatkowe w USA znalazły już odbicie w jej notowaniach, pakiet prezydenta Busha nie stanowił bodźca do lokowania kapitałów w metale kolorowe. Natomiast zniechęcająco wpływał brak pozytywnych zjawisk gospodarczych, a także napięcia polityczne na świecie. Przy stosunkowo małych obrotach cena miedzi w kontraktach trzymiesięcznych obniżyła się wczoraj w Londynie do 1622 USD za tonę, z 1628,50 USD dzień wcześniej.