Według wcześniejszych deklaracji ministra finansów Grzegorza Kołodki, wymogi ustawy spełnia ok. 400 firm. Przepisy o pomocy publicznej dla przedsiębiorców o dużym znaczeniu dla rynku pracy weszły w życie 24 grudnia ub.r. Od tego czasu firmy mogą składać wnioski do ARP o rozpoczęcie postępowania, ale na razie zasięgają tylko informacji na temat procedur. Tymczasem na przedstawienie dokumentów ustawodawca dał im 30 dni od wejścia w życie ustawy.
- Z naszej strony wszystko jest gotowe. Na bieżąco udzielamy wszystkich informacji. W tej chwili trudno dokładnie oszacować, ile firm przystąpi do programu. Kumulacja liczby składanych wniosków nastąpi zapewne w ostatnich dniach przed upływem terminu - mówi prezes Arkadiusz Krężel. Według niego, przedsiębiorstwa będą bardzo ostrożnie podejmować decyzje w tej sprawie ze względu na to, że w realizację programu muszą być zaangażowani komercyjni wierzyciele firm. Bez ich zgody na plany na-prawcze procedura nie może się rozpocząć. Przygotowanie planów, które mogą uwzględniać restrukturyzację zobowiązań, majątku i zatrudnienia, powinno nastąpić w ciągu 3 miesięcy od złożenia wniosków intencyjnych w ARP. - Dłużnicy będą musieli przekonać wierzycieli, że plany są realne, dopinają się finansowo i gwarantują przynajmniej w części spłatę zobowiązań - mówi prezes Krężel.
Jeśli dojdzie do zgody, wówczas restrukturyzowane firmy mogą liczyć na wsparcie publicznymi pieniędzmi. Agencja będzie mogła udzielać im pożyczek i poręczeń. W tym celu zostanie dokapitalizowana częścią wpływów z prywatyzacji. Według ustawy, ma to być 5% tych dochodów. Prezes Krężel szacuje, że w grę wchodzi ok. 150 mln zł, ale ostatecznej kwoty nie jest pewien. - Nie wiemy, kiedy pieniądze do nas wpłyną i ile ich będzie - mówi. Jego zdaniem, z tego samego powodu nie sposób dziś powiedzieć, czy zaplanowana kwota wystarczy, aby finansować pomoc dla dużych firm. - Pierwszą taką analizę będziemy mogli sporządzić dopiero po okresie zgłoszeniowym, gdy będziemy więcej wiedzieć o zainteresowaniu programem. Ten pierwszy miesiąc będzie papierkiem lakmusowym - mówi prezes ARP.
Dodatkowo do Agencji mogą trafiać niektóre składniki majątków restrukturyzowanych podmiotów - przede wszystkim te, które nie przynoszą żadnych korzyści, a są jedynie obciążeniem. ARP będzie mogła je sprzedawać lub zakładać na ich bazie nowe przedsiębiorstwa. Wpływy ze sprzedaży mają częściowo pokryć nakłady ARP związane z programem. - Na razie koszty własne są niewielkie. Zajmuje się tym departament, który prowadził bankowe postępowania ugodowe. W agencji nie powstała żadna dodatkowa struktura - mówi A. Krężel.