Prezydent jedzie do prezydenta. Bardzo mnie to cieszy, nie tylko ze względu na moje militarystyczne ciągoty. Mam nadzieję, że George W. Bush przynajmniej napomknie o swoich pomysłach na pobudzanie amerykańskiej gospodarki. Mam także nadzieję, że Aleksander Kwaśniewski tego wysłucha. Uważnie. Choć niekoniecznie będzie to dla niego wygodne, bo jego partyjni koledzy dokonują dokładnie odwrotnych manewrów w stosunku do rozwiązań, które chcą zastosować Amerykanie. Bush zamierza obniżać i likwidować podatki. Tymczasem triumwirat SLD-UP-PSL podwyższa je i wmawia ludziom, że to wszystko dla ich dobra.
W czasie gdy Amerykanie myślą o obniżaniu podatków od zysków pochodzących z inwestycji na rynku kapitałowym, w Polsce czekamy na rozszerzenie zakresu stosowania głupiego, bo antyinwestycyjnego i antyoszczędnościowego, podatku od dochodów kapitałowych. Inne podatki są zresztą podwyższane, o czym świadczy windowanie tzw. składek zdrowotnych. Cała operacja na zdrowie nikomu nie wyjdzie, ale obywatelom wciska się ciemnotę, usiłując przekonać ich, że to wszystko jest zgodne z hasełkami o pobudzaniu koniunktury.
Liczenie na to, że - dzięki programowi offsetowemu związanemu z absolutnie koniecznymi zakupami wojskowymi - polska gospodarka złapie oddech i nagle zacznie się kręcić w amerykańskim tempie, to ułuda. Pomóc nam może tylko mądra i konsekwentna polityka wewnętrzna, a nie jednorazowe popisy i nagłaśniane do znudzenia kolejne kontrakty stulecia. Konieczne jest przypomnienie takich starych, acz niestety niepopularnych, prawd. Polsce potrzebne są przede wszystkim: niskie i proste podatki (w tym np. liniowy PIT), zrównoważony budżet, redukowanie garbu, pardon, długu publicznego, stabilne prawo i sprawna realizacja podstawowych funkcji państwa (administracja, bezpieczeństwo i wymiar sprawiedliwości). Potrzebni są też rozsądni i mądrzy politycy (ja takich zbyt wielu, niestety, nie widzę...).
Trzeba być jednak realistą. Dlatego trzymam kciuki za rozmowy Kwaśniewskiego z Bushem. Trzymam kciuki za mądre i niewirtualne projekty offsetowe. Ale przede wszystkim za to, żeby nie skończyło się tylko na sloganach o offsecie, bo polski pies pogrzebany jest gdzie indziej. I nikt, nawet Bush, tego problemu za nas nie rozwiąże. Dobrze by się stało, gdyby waszyngtońskie korepetycje dla polskiego prezydenta objęły także wykład z metod pobudzania gospodarki przez redukcję i likwidowanie obciążeń podatkowych.
Powyższy tekst jest wyrazem osobistej wiedzy i poglądów autora i nie może być inaczej interpretowany.