Bloomberg objął badaniami 16 najbardziej znanych instytucji wydających rekomendacje dla amerykańskich spółek. W przypadku Prudentiala tylko 3% zaleceń dotyczy sprzedaży akcji, podczas gdy średnia dla wszystkich badanych wynosi 14%. Mniejszy odsetek od Prudentiala mają tylko dwie instytucje słabiej zaangażowane w rekomendowanie - Banc of America i Thomas Weisel. Bank ten ma więc opinię najbardziej łagodnej firmy rekomendującej. Przyczyn tego upatruje się przede wszystkim w fakcie, że Prudential prawie całkowicie zrezygnował z prowadzenia działalności z zakresu bankowości inwestycyjnej i nie czuje presji, takiej jak banki najmocniej oskarżane o konflikt interesów, by zwiększać liczbę rekomendacji sprzedaży. Większość obserwatorów rynku nie podejrzewa Prudentiala o nierzetelność. Tłumaczą oni, że po prawie trzech latach spadków na giełdach rzeczywiście coraz trudniej jest wskazać spółkę, której, i tak bardzo już tanie, akcje będą dalej spadać.
Tymczasem zupełnie inaczej niż Prudential zachowuje się Salomon Smith Barney. Ten bank inwestycyjny należący do potężnej grupy finansowej Citigroup był w ub.r. bardzo mocno oskarżany o konflikt interesów między działem analiz i bankowości inwestycyjnej i znalazł się w grupie 10 instytucji, które w grudniu zdecydowały się wypłacić odszkodowania w łącznej kwocie aż 1,4 mld USD. Według Bloomberga, obecnie wśród wszystkich rekomendacji wydawanych przez SSB, aż 26% zaleca pozbywanie się akcji. W przypadku innych banków oskarżanych o konflikt - Lehman Brothers i J.P. Morgan Chase - odsetek ten jest równie wysoki i wynosi 25%. - Widać wyraźnie, że wszystkie banki inwestycyjne, które były zamieszane w sprawę konfliktu interesów, stały się bardziej krytyczne w swych rekomendacjach. Generalnie to dobra tendencja, ale należy uważać, żeby nie "przedobrzyć" w drugą stronę. Przecież jeśli warunki rynkowe się poprawią, naturalną rzeczą będzie, że spadnie liczba zaleceń sprzedaży - powiedział Bloombergowi James McGlynn z funduszu Summit Investment Partners w Cincinnati.