Zmienność nastrojów podczas poszczególnych sesji potwierdza utrzymywanie się rynku w trendzie horyzontalnym. Trwa on już od ponad dwóch miesięcy, więc wielu inwestorów tęskni już za klarownym trendem. Niestety, nadal poruszamy się tylko w sferze przypuszczeń i analizowania poszczególnych sygnałów. Z każdym mocniejszym ruchem w górę czy w dół wydaje się, że on właśnie jest rozstrzygający. Jednak na kolejnej sesji przychodzi rozczarowanie. Tak było ze zwyżką 3 stycznia, która miała prowadzić do przełamania grudniowego szczytu. Podobnie została oceniona wyprzedaż z końca środowych notowań - miała oznaczać powrót do trendu zniżkowego.
TechWIG sugeruje
pogorszenie koniunktury
Indeksem o najbardziej pesymistycznej wymowie jest TechWIG. Na jego wykresie widzimy dwie zbiegające się linie. Jedna z nich jest główną linią trendu malejącego, który trwał przez większość ubiegłego roku. Druga jest przełamaną w połowie grudnia prostą, opisującą kolejne odreagowanie w bessie. Żadna nie została dotąd przerwana, co pozwala traktować poprawę koniunktury z minionych sesji jako ciąg dalszy ruchu powrotnego do drugiej z tych linii. Żeby ta koncepcja była nadal aktualna nie powinno dojść do zamknięcia ponad 389 pkt., gdzie znajduje się grudniowy szczyt i 38,2-proc. zniesienie fali zniżek z okresu czerwiec-wrzesień 2002 r., a także zbiegają się wspominane linie. Potwierdzeniem realizacji takiego scenariusza stanie się zasłonięcie luki hossy z początku roku (358-365 pkt.). Wtedy coraz odważniej będzie można mówić o formowaniu głowy z ramionami z linią szyi, przebiegającą po dołkach z 13 listopada i 20 grudnia. Wypada ona na wysokości 349 pkt. Gdyby podaż doprowadziła do zamknięcia poniżej niej, nie będzie miała większych problemów z dotarciem do historycznego minimum przy 313 pkt. Zakończenie dnia ponad 389 pkt. otworzy drogę do wzrostów do poziomu 430 pkt.
WIG20 mniej jednoznaczny