Reklama

Z inwestorem źle, ale bez ni ego byłoby gorzej

Dokapitalizowanie, modernizacja i poprawa jakości usług - to główne zasługi zagranicznych inwestorów przejmujących polskie banki. Bez nich krajowy system bankowy nie mógłby konkurować z instytucjami finansowymi Unii Europejskiej. Z drugiej strony - na razie pod względem udziałów w rynku depozytów i kredytów nie widać jednoznacznych pozytywnych efektów przejęcia polskich spółek przez zagranicznych potentatów.

Publikacja: 11.01.2003 09:17

Inwestorzy strategiczni poprawili konkurencyjność kontrolowanych przez nich jednostek oraz zwiększyli ich efektywność. - Do najbardziej udanych przykładów stworzenia nowych wartości przez inwestorów strategicznych zaliczyłbym współpracę AIB z BZ WBK oraz UniCredito z Pekao. Bez wprowadzonych przez zagraniczne instytucje zmian polskie banki nie byłyby przygotowane do konkurencji w Unii Europejskiej - wyjaśnia Jakub Korczak, analityk z CA IB.

Budowa sieci oddziałów

Zdaniem specjalistów, zagraniczni udziałowcy przyczynili się do restrukturyzacji i unowocześnienia polskich spółek. Ich zasługą jest zmiana modelu biznesowego. Szczególnie było to widoczne w przypadku bankowości detalicznej - małe placówki zastąpiły duże, nieprzyjazne dla klienta oddziały. Prekursorem takich działań był Bank Śląski. Jego strategicznym inwestorem jest holenderski ING. Z kolei BIG-BG przy współudziale Banco Comercial Portugues z powodzeniem zrealizował na naszym rynku koncepcję tzw. McBanku i zbudował sieć Millennium. Z drugiej strony nie można też pominąć działań podejmowanych przez duże polskie banki, które bez udziału inwestora branżowego realizowały podobne projekty (np. sieć Handlobanku, należąca do Banku Handlowego. Po przejęciu tej spółki przez Citibank zdecydowano, że działalność detaliczna będzie prowadzona pod szyldem inwestora).

Informatyzacja

Za sprawą zagranicznych udziałowców wdrożono nowe scentralizowane systemy informatyczne. Wywarli oni presję na wprowadzenie nowoczesnych rozwiązań oraz pomogli w wyborze systemu. Chodziło o poprawę obsługi klientów oraz zwiększenie sprzedaży produktów przy jednoczesnym ograniczeniu kosztów. Scentralizowane systemy informatyczne działają już m.in. w BPH PBK, Kredyt Banku, Citibanku, ING BSK oraz w większości placówek BZ WBK. Prace wdrożeniowe wciąż trwają w Pekao, który ma drugą pod względem wielkości sieć placówek (wyprzedza go tylko PKO BP).

Reklama
Reklama

- W bankach, które nie posiadają inwestora, np. w PKO BP i BGŻ nie udało się tego wdrożyć - podkreśla Jacek Chwedoruk, dyrektor Rothschild Polska.

Lepsza kontrola

Zdaniem Huberta Janiszewskiego, bankiera inwestycyjnego, członka rady nadzorczej Deutsche Bank Polska, inwestorzy zagraniczni wprowadzili w Polsce właściwe procedury kredytowe i zarządzania ryzykiem, a także nowoczesne struktury, organizacje oraz produkty finansowe. Według Jacka Chwedoruka, dużą zasługą było zwiększenie kontroli nad ryzykiem kredytowym, co przyniosło wzrost rezerw oraz centralizację decyzji kredytowych, szczególne o dużej wartości. Proces ten w niektórych bankach odbywał się jednak z opóźnieniem, mimo że inwestor już wcześniej sprawował kontrolę nad spółką. Chodzi tu m.in. o Kredyt Bank i BIG-BG. Zdaniem J. Chwedoruka, dzięki zaangażowaniu inwestorów zagranicznych w polskim systemie bankowym pojawili się menedżerowie z całego świata, co wpłynęło równocześnie na podwyższenie kwalifikacji zawodowych polskich bankowców.

Ratunek przed bankructwem

Inwestorzy zagraniczni, przejmując część mniejszych banków, często ratowali je przed bankructwem. Działali przy tym albo bezpośrednio, czego przykładem może być przejęcie Banku Współpracy Regionalnej z Krakowa przez Deutsche Bank lub pośrednio przez większe polskie banki. Taką operację przeprowadził BRE, ratując Bank Częstochowa i Kredyt Bank, przejmując Prosper Bank (obecnie Polski Kredyt Bank). - Bez inwestora część banków byłaby daleko w tyle za konkurentami. Być może samodzielnie nie poradziłyby sobie m.in. Bank Zachodni oraz podmioty, które zostały przejęte przez Pekao: Bank Depozytowo-Kredytowy z Lublina i Pomorski Bank Kredytowy ze Szczecina - uważa J. Chwedoruk.Wejście inwestorów zagranicznych z kapitałem do polskich spółek sprawiło, że nie trzeba było na nie wydawać publicznych pieniędzy. W przeciwieństwie do PKO BP i BGŻ, które otrzymywały wielokrotnie pomoc z budżetu. Ostatnio w postaci dokapitalizowania pakietami akcji giełdowych spółek należących do Skarbu Państwa.

Ważny jest rating

Reklama
Reklama

Dzięki obecności inwestora strategicznego polskie banki zyskały wyższą wiarygodność kredytową i wyższe ratingi. To sprawiło, że taniej mogły pozyskiwać pieniądze na rynku międzybankowym oraz dokonywać korzystniejszych rozliczeń międzynarodowych. Jednak sytuacja ta może się odwrócić w momencie pogorszenia ratingów ich spółek-matek. Obecnie agencje ratingowe rozważają obniżenie ocen dla banków niemieckich, w tym Deutsche Banku, Bayerische HypoVereinsbank, Dresdner Banku oraz Commerzbanku. Instytucje te są obciążone coraz większymi portfelami złych długów, a prowadzona przez nie redukcja zatrudnienia i programy oszczędnościowe na razie nie przekładają się na wzrost zysków. Spadek ich ratingów wpłynąłby negatywnie na sytuację największych polskich spółek giełdowych.

Problem ten dotyczy głównie BPH PBK i BRE, których strategicznymi akcjonariuszami są odpowiednio Bayerische Hypo - und Vereinsbank i Commerzbank. Według agencji Fitch, rating długoterminowy BRE na poziomie "BBB+" jest tylko o jeden stopień niżej od oceny Commerzbanku, wynoszącej "A -". Ewentualna obniżka oceny niemieckiego banku zrówna ratingi obu instytucji. W efekcie zwiększyłoby to ryzyko obniżenia ratingu polskiej spółki. Pod tym względem nieznacznie lepsza jest pozycja BPH PBK. Ocena długoterminowa Bayerische Hypo - und Vereinsbank ("A") jest o dwa oczka wyżej od kontrolowanej przez niego polskiej spółki ("BBB+"). Negatywnym zjawiskiem dla BPH PBK i BRE, a także innych banków, które nastąpi po decyzjach agencji o obniżeniu ratingów, będzie wzrost kosztów pozyskania pieniądza.

Brak większych

efektów rynkowych

Mniej entuzjastycznie wypada ocena inwestorów zagranicznych, jeśli weźmiemy pod uwagę zmianę udziałów w rynku. Korzystnie prezentują się jedynie wyniki BRE, Kredyt Banku, Lukas Banku i Fortis Banku (szczególnie w rynku kredytów). Wzrost udziałów można wytłumaczyć wczesnym wejściem inwestorów strategicznych (najpierw finansowych w przypadku Lukasa i Fortisa, których pakiety akcji należały do Enterprise Inwestors, a potem strategicznych, odpowiednio - Credit Agricole i Fortis Banku) oraz przeprowadzoną restrukturyzacją. Inwestorzy w ostatnich latach nastawili się na rozwój bankowości detalicznej. Rosnący udział w rynku pokazuje, że wygrywają ostrą konkurencję z takimi gigantami rynku jak Pekao, BPH PBK oraz skutecznie budują swoją pozycję. Nacisk na wzrost udziału w rynku położył również ING BSK. Bank ten, choć wolniej, ale za to stale poprawia pozycję.

Niepowodzenie Citibanku

Reklama
Reklama

Najgorzej w grupie dużych banków, zarówno w przypadku udziału w rynku depozytów, jak i kredytów, wypada Bank Handlowy. Pod tym względem przejęcie spółki przez Citibank nie wpłynęło pozytywnie. Notuje ona znaczny spadek udziałów w rynku. Jednym z zasadniczych powodów tego stanu rzeczy jest próba fuzji (storpedowana przez Skarb Państwa) z BRE i konsekwencje jej niepowodzenia. Projektem tym Handlowy zajmował się od połowy 1999 r., do początku 2000 r., kiedy został przejęty przez Citibank. Wówczas niemal z dnia na dzień musiał zrezygnować ze współpracy z kilkoma dużymi firmami handlującymi z krajami Bliskiego Wschodu. Był to wynik wytycznych departamentu stanu USA, które musi przestrzegać Citibank. Potem władze polskiego banku skoncentrowały się na fuzji z działającym osobno - Citibank Polska. Jednocześnie została zaniechana realizacja projektu Handlobanku - części detalicznej Banku Handlowego. Z kolei na początku 2001 r. zakończenie fuzji obu spółek zbiegło się z awarią systemu zarządzającego siecią bankomatów. Te wszystkie zdarzenia mogły zniechęcić część klientów i skłonić ich do rezygnacji z usług.Porażka największych banków

W ciągu ostatnich lat osłabła także pozycja Pekao, BPH PBK, BZ WBK oraz BIG-BG. Według Grzegorza Zawady, analityka Erste Securities, wejście inwestorów strategicznych do tych banków, choć spowodowało przeprowadzenie głębokiej restrukturyzacji, to jeszcze nie przyczyniło się do ekspansji rynkowej. W każdym z tych przypadków przyczyna jest inna.

Pekao w 2001 roku i w pierwszej połowie ub.r., chcąc osiągnąć prognozowane wyniki finansowe, bronił się przed spadkiem marży odsetkowej. W związku z tym utrzymywał na wysokim poziomie oprocentowanie kredytów, przy jednoczesnym obniżaniu stawek depozytów, w ślad za decyzjami o redukcjach stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. To sprawiło, że oferowane przez spółkę oprocentowanie było mniej atrakcyjne niż u konkurencji. Natomiast władze BPH PBK od ponad trzech lat koncentrują się na konsolidacji. Dwa lata zajmowały się łączeniem BPH z PBK, które było efektem fuzji ich strategicznych inwestorów, czyli odpowiednio Bayerische HypoVereinsbank i Banku Austria Creditanstalt. Wcześniej PBK wchłonął polską spółkę swojego inwestora strategicznego - Bank Austria Creditanstalt Polska, a przedtem połączył się z Pierwszym Komercyjnym bankiem z Lublina, którego akcje odkupił od NBP. Wydarzenia te mogły spowodować, że walka o zwiększenie udziału w rynku zeszła w BPH PBK na drugi plan.

Z kolei negatywnie na pozycji rynkowej BZ WBK zaważył zapóźniony technologicznie, organizacyjnie oraz nieefektywny finansowo Bank Zachodni. Posiadany przez niego duży portfel kredytów nieregularnych spowodował utworzenie wysokich rezerw po wejściu do spółki inwestora strategicznego - irlandzkiego AIB. Spadek udziału w rynku BIG-BG to cena za obronę spółki przed wrogim przejęciem przez Deutsche Bank. Obrazuje to skokowa obniżka udziału banku w rynku depozytów do 3,93% w 2000 r., z 5,86% w 1999 r. Do tej pory BIG--BG nie zdołał odrobić tych strat.

W przypadku depozytów należy zaznaczyć, że pod koniec ub.r. w części największych banków nastąpiło istotne przesunięcie oszczędności z lokat bankowych do funduszy inwestycyjnych. Powodem tego procesu było wprowadzenie podatku od zysków z lokat.

Reklama
Reklama

Sukces bez inwestora

PKO BP, największy bank w Polsce, mimo że nie posiada inwestora strategicznego, to na razie dobrze sobie radzi z konkurencją innych banków komercyjnych. Bank sukcesywnie zwiększa lub utrzymuje swój udział w rynku kredytów i depozytów. - Myślę, że jest to w większym stopniu wynik przyzwyczajenia i tradycjonalizmu klientów oraz faktu, iż mało banków w Polsce jest zainteresowanych klientami detalicznymi o niższych dochodach - uważa Jakub Korczak. Sukcesy notuje też Bank Gospodarstwa Krajowego. Znacznie gorzej natomiast wypada BGŻ, drugi największy bank, kontrolowany przez Skarb Państwa. Ostatnie pięć lat to dla niego pasmo porażek skutkujących spadkiem jego udziałów w rynku.

Sukces PKO BP na tle rynku sprawia, że pojawiają się pytania o wpływ inwestorów zagranicznych na polski sektor bankowy. - Trudno mi kategorycznie stwierdzić, czy prywatyzacje z udziałem branżowych inwestorów zagranicznych były konieczne, aby poprawić standard obsługi i efektywność tych banków - zastanawia się Ryszard Bugaj, ekonomista oraz były poseł Unii Pracy. Według niego, w czasie kiedy podejmowano decyzje o prywatyzacji największych polskich banków, nie można było ich sprzedać polskim udziałowcom. Nie dysponowali oni bowiem wystarczającym kapitałem.

Źle, że w obce ręce

Zdaniem R. Bugaja, wpływ inwestorów zagranicznych na przejęte przez nie spółki jest w dużej mierze przeceniany. - Źle się stało, że większość sektora bankowego znalazła się w rękach zagranicznych. Inwestorzy ci wprawdzie dokapitalizowali banki, jednak w dużej mierze przeznaczali na to zysk wypracowany przez polskie instytucje. To oznacza, że podnoszono kapitały de facto bez udziału inwestorów zagranicznych - mówi R. Bugaj. Dodaje, że wniesiony przez nich know-how z powodzeniem można było kupić. Według R. Bugaja, prywatyzacja z udziałem inwestorów zagranicznych nie była optymalnym rozwiązaniem dla polskiego sektora bankowego. - To droga na skróty, której celem była maksymalizacja dochodów budżetowych - twierdzi R. Bugaj. Ocenia, że negatywnym rezultatem wyboru ścieżki szybkiej prywatyzacji było i jest transferowanie zysków polskich spółek za granicę, a nie ich reinwestowanie w Polsce. - Nie brakuje też pogłosek, że banki zagraniczne działają z punktu widzenia swoich interesów i klientów, a nie polskiej gospodarki - dodaje.

Reklama
Reklama

Konkurencja między bankami kontrolowanymi przez inwestorów zagranicznych nie doprowadziła do obniżenia cen świadczonych usług. Klienci ponoszą coraz większe obciążenia. Przejęcie polskich banków przez kapitał obcy spowodowało, zdaniem R. Bugaja, że centra decyzyjne naszych spółek w wielu przypadkach znalazły się za granicą, a polscy menedżerowie są w nich tylko figurantami. Dlatego, według niego, PKO BP powinien być prywatyzowany poprzez rozproszony akcjonariat giełdowy z położeniem nacisku na sprawny menedżment. Może być to trudne, bo wynagrodzenia menedżerów państwowych firm stanowią jedynie 5-8% zarobków ich kolegów z zagranicznych instytucji. Pewnym rozwiązaniem może być nagradzanie akcjami. W przypadku PKO BP można też dać klientom szansę nabycia akcji na preferencyjnych warunkach. Wówczas zdobędzie się ich lojalność, kapitał na prywatyzację i jednocześnie będzie można obyć się bez pieniędzy inwestorów zagranicznych.

Jak nie inwestor,

to bankowość białoruska

Z poglądami R. Bugaja nie zgadza się Hubert Janiszewski. - Bez udziału inwestorów branżowych polskie banki nie mogłyby się rozwinąć. Dzisiaj nasz sektor bankowy wyglądałby tak jak na Białorusi i Ukrainie kilka lat temu - wyjaśnia. Przyznaje, że teraz można zbudować bank przy pomocy jedynie kapitału polskiego. Jednak byłoby to możliwe dzięki pozyskaniu menedżerów, którzy swoje doświadczenie i wiedzę o nowoczesnej bankowości zdobyli w instytucjach zagranicznych.

H. Janiszewski nie zgadza się także z poglądem, że zyski polskich banków są masowo transferowane za granicę. - Większość zysków jest pozostawiana w Polsce i tu reinwestowana. Pekao i BRE, które wypłaciły za ub.r. wysoką dywidendę, należą do wyjątków potwierdzających regułę - wyjaśnia. Dodaje, że przeciwnicy kapitału zagranicznego chyba zapominają, że Ministerstwo Finansów finansuje się za granicą. - Ci sami inwestorzy, którzy są obecni w polskich bankach, także kupują papiery skarbowe. W ten sposób rząd zdobywa pieniądze m.in. na wypłaty emerytur oraz pensji dla nauczycieli i pielęgniarek - dodaje.

Reklama
Reklama

Zdaniem Huberta Janiszewskiego, planowanej na 2003 r. oferty sprzedaży akcji PKO BP nie można nazwać prywatyzacją. Bank ten nadal będzie bowiem kontrolowany przez Skarb Państwa. Nie ma złudzeń, że w przypadku gdyby rząd zdecydował się sprzedać wszystkie akcje spółki, to i tak w końcu wpływy nad nią przejąłby jeden inwestor strategiczny. - Już w momencie oferty mogłaby się zawiązać koalicja kilku inwestorów spekulacyjnych, którzy przejęliby kontrolę nad bankiem, przeprowadzili restrukturyzację, a na koniec sprzedali cały pakiet inwestorowi strategicznemu po cenie 2-3 razy wyższej niż w ofercie publicznej - wyjaśnia.

Minusy kontroli zagranicznej

Zdaniem Jakuba Korczaka, z punktu widzenia rozwoju rynku kapitałowego, negatywnym wpływem wejścia inwestorów strategicznych do polskich banków był zanik płynności ich akcji. Zjawisko to dobrze ilustruje przykład Banku Handlowego i ING BSK, które z pozycji giełdowych blue chipów spadły na margines rynku.

- Jeśli ktoś uważa globalizację za zjawisko negatywne, to może w ten sam sposób oceniać wejście do polskiego sektora bankowego inwestorów zagranicznych. Obecnie wielu polskich menedżerów nie ma wpływu na decyzje strategiczne, podejmowane za granicą - dodaje J. Chwedoruk. Przykładem tego było połączenie BPH z PBK, które było rezBolesnym procesem dla polskich spółek są także redukcje zatrudnienia podejmowane w bankach z udziałem kapitału zagranicznego. W ostatnich latach na bruku znalazło się kilka tysięcy osób. Wszystko wskazuje na to, że podobne decyzje będą podejmowane również w przyszłości. Jest to bowiem jeden ze sposobów poprawy konkurencyjności i efektywności polskich banków.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama