Na wysokim poziomie utrzymały się w piątek w Londynie notowania ropy naftowej. Za baryłkę płacono w końcu sesji 29,4 USD, wobec 29,64 dzień wcześniej. Czynnikiem, który powoduje, że ropa jest nadal droga, są obawy przed spadkiem podaży tego surowca w najbliższych miesiącach. Strajki w Wenezueli już teraz bardzo mocno ograniczyły dostawy do USA. Wprawdzie przeważały opinie, że w niedzielę podczas szczytu OPEC zapadnie decyzja o zwiększeniu produkcji przez kartel o 1-1,5 mln baryłek dziennie, jednak na jej efekty trzeba będzie jeszcze poczekać. Według londyńskiego brokera ze Standard Banku Williama Buchanana, odbiorcom ropa potrzebna jest natychmiast i obecne wzmożone zakupy utrzymują cenę na wysokim poziomie. Podobny wpływ mają doniesienia o coraz większej koncentracji wojsk amerykańskich w rejonie Zatoki Perskiej.
Doniesienia ze sceny politycznej również miały w piątek największy wpływ na notowania złota. Poza groźbą wojny na Bliskim Wschodzie doszedł również inny czynnik, jakim było piątkowe wystąpienie Korei Północnej z międzynarodowego układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. W Azji pojawiło się więc kolejne zarzewie ewentualnego globalnego konfliktu. W takich okolicznościach wielu inwestorów lokuje kapitały w uznawane za bezpieczną inwestycję złoto. W Londynie cena tego kruszcu przekraczała w piątek 353 USD za uncję, by w końcu sesji pod wpływem realizacji zysków spaść jednak do 350 USD.
Obniżyły się ceny miedzi. Na początku sesji w Londynie jej notowania rosły. Potem jednak, gdy nadeszły gorsze wieści z amerykańskiego rynku pracy, zmniejszające możliwość szybkiego ożywienia gospodarki, ceny zaczęły spadać. W końcu sesji tona miedzi w kontraktach trzymiesięcznych kosztowała 1640 USD, o 1% mniej niż w czwartek.