Kredyty banków komercyjnych są drogie. I to mimo to, że stopy NBP były w ostatnich dwóch latach kilkunastokrotnie obniżane. Mechanizm tego dziwactwa jest jednak prostszy niż Państwo podejrzewają.
- No jak to jest? Rada Polityki Pieniężnej obniża te stopy co chwilę, a banki to w ogóle nie słuchają. Inflacji prawie nie ma, depozyty na kilka procent, a kredyty drogie jak diabli - po kilkanaście procent każą sobie płacić. Co się dzieje? - tak mniej więcej brzmi całkiem spora część pytań, którymi bombardują mnie zarówno dziennikarze, jak i osoby prywatne, zirytowane kredytową drożyzną w bankach komercyjnych.
No więc po kolei. Celem polityki pieniężnej NBP jest trwałe obniżenie inflacji. Głównym instrumentem, za pomocą którego Rada Polityki Pieniężnej realizuje cel inflacyjny, jest stopa procentowa. Bank centralny, prowadząc operacje otwartego rynku, wpływa na poziom stóp procentowych na rynku międzybankowym. Oprocentowanie kredytów i depozytów oferowane przez banki komercyjne wywiera natomiast wpływ na decyzje dotyczące konsumpcji i inwestycji, a w efekcie na sferę realną oraz inflację.
Tyle teorii wystarczy. Teraz o życiu. Otóż, na wysokość oprocentowania kredytów i depozytów oferowanych przez banki komercyjne klientom indywidualnym wpływ ma jednak nie tylko stopa procentowa NBP. Trzeba pamiętać, że banki - udzielając kredytów - muszą brać pod uwagę ryzyko związane z taką operacją. W cenie płaconej przez klienta za zaciągany kredyt mieści się więc także koszt ryzyka ponoszonego przez bank. Do tego trzeba doliczyć koszty związane z obsługą "techniczną" kredytu. Innymi słowy - jego koszt musi zawierać cenę pozyskania pieniądza z rynku i marżę, która pokryje koszty ryzyka i pozwoli bankowi zarobić (w końcu nie jest to instytucja charytatywna).
Sytuację zarówno klienta indywidualnego, jak i firm, szczególnie komplikuje fakt, że banki kuszone są atrakcyjną alternatywą lokowania powierzonych im środków. Mowa o bardzo dużej i atrakcyjnie oprocentowanej ofercie obligacji i bonów skarbowych emitowanych przez Ministerstwo Finansów, które łata tymi emisjami olbrzymią dziurę budżetową. Banki, zamiast udzielać kredytów, wybierają często praktycznie pozbawione ryzyka papiery skarbowe. W ten sposób budżet wypycha z rynku kredytowego firmy i osoby prywatne, absorbując kapitał potrzebny na rozwój i inwestycje. Inaczej mówiąc - budżet podbiera klientom indywidualnym i firmom kredytową kasę. Na problem ten zwracano uwagę wielokrotnie. M.in. dlatego właśnie warto ciągle przypominać o konieczności ograniczania deficytu budżetowego i długu publicznego.