W opinii Marka Goliszewskiego, prezesa BCC, dotychczasowi ministrowie gospodarki oraz pracy i polityki społecznej realizowali wiele celów, które trudno było ze sobą pogodzić. - Weźmy pod uwagę chociażby konieczność restrukturyzacji branży górniczej. Minister gospodarki dążył do zamykania kopalń, bo tego wymaga restrukturyzacja. Z kolei ministrowi pracy to było nie na rękę, gdyż oznaczało zwiększenie bezrobocia. Teraz oba te cele będzie realizował jeden człowiek. Powstaje więc pytanie, czy będzie je w stanie realizować skutecznie - stwierdził M. Goliszewski.

Zdaniem BCC, jednym z najważniejszych wyzwań, jakie stoją przed szefem nowego superresortu, jest powrót na ścieżkę szybkiego wzrostu gospodarczego, który w 2002 roku wyniósł prawdopodobnie tylko 1,3%. - To, że mamy jeszcze jakikolwiek wzrost gospodarczy, to zasługa konsumpcji krajowej. Odbywa się ona jednak kosztem zmniejszania oszczędności gospodarstw domowych, co niekorzystnie odbije się na możliwościach inwestycyjnych gospodarki w przyszłości - uważa Jerzy Małkowski, dyrektor biura ekspertyz BCC.

Zdaniem J. Małkowskiego, szef ministerstwa gospodarki i pracy będzie musiał także poradzić sobie z innym problemem - wzrostem dochodów szarej strefy. - W normalnych warunkach z szarą strefą można walczyć albo poprzez wprowadzenie szczelnego systemu kontroli podatkowej, albo poprzez obniżenie obciążeń podatkowych. My nie mamy odpowiedniego systemu kontroli, musimy więc obniżać podatki - mówi J. Małkowski. To jednak przez opinię publiczną jest odbierane jako prezent dla bogatych, którzy na obniżce skorzystają najbardziej. - Minister musi więc wytłumaczyć społeczeństwu, że jeżeli obniży podatki najbogatszym, to dzięki temu będziemy mieli wzrost gospodarczy i nowe miejsca pracy. A na tym skorzysta całe społeczeństwo - uważa M. Goliszewski.