Amerykański Departament Handlu poinformował, że sprzedaż detaliczna w USA zwiększyła się w grudniu 2002 r. o 1,2%, do 308 mld USD. Był to wprawdzie większy wzrost od 0,9% odnotowanych w listopadzie, ale mniejszy od 1,5% spodziewanych przez ekonomistów. Pomijając samochody, sprzedaż nie zmieniła się, podczas gdy miesiąc wcześniej wzrosła o 0,3%.
Godny uwagi wyjątek stanowił popyt na nowe auta osobowe oraz małe ciężarówki, który zwiększył się w grudniu o 5% - najbardziej od października 2001 r. W listopadzie wzrost był niemal o połowę mniejszy i wyniósł 2,6%. Amerykański gigant przemysłu motoryzacyjnego General Motors zwiększył w grudniu sprzedaż aż o 36% w skali rocznej, co było najlepszym wynikiem od 23 lat.
Również dane za cały ubiegły rok wykazały wolniejszy wzrost sprzedaży detalicznej. Wyniósł on 3,4% wobec 3,7% rok wcześniej. Był to pod tym względem najgorszy okres od 1992 r., gdy Departament Handlu zaczął publikować porównywalne dane.
Ekonomiści uważają, że główną przyczyną osłabienia popytu było pogorszenie sytuacji na rynku pracy. W grudniu zatrudnienie straciło 101 tys. osób, tj. najwięcej od dziesięciu miesięcy, a bezrobocie wzrosło do najwyższego poziomu od ośmiu lat. Wprawdzie dochody nadal rosły, ale obawy przed utratą pracy nasiliły obawy przed ich spadkiem. Dlatego Amerykanie ostrożniej podchodzili do zakupów, co można było zauważyć podczas szczególnie nieudanego sezonu świątecznego.
Wolniejszy wzrost popytu konsumpcyjnego odzwierciedlał zresztą ogólną sytuację gospodarczą. Przypuszcza się, że produkt krajowy brutto USA zwiększył się w czwartym kwartale 2002 r. tylko o 1,4% w skali rocznej wobec 4% w ciągu poprzednich trzech miesięcy.