O ponad 1% wzrosły we wtorek notowania ropy na giełdzie londyńskiej. Baryłka tego surowca kosztowała w końcu sesji prawie 30,6 USD, wobec 30,2 USD w poniedziałek. Początek wczorajszych notowań nie zapowiadał wzrostu cen. Ropa taniała, reagując na oświadczenie Meksyku, który potwierdził zwiększenie produkcji tego surowca. Później jednak sytuacja zmieniła się diametralnie, gdy telewizja BBC podała nieoficjalnie, że inspektorzy ONZ znaleźli w Iraku znaczne ilości przemyconych materiałów związanych z bronią. Nie podano jednak, czy mogą one służyć do produkcji arsenału masowego rażenia. Oficjalne wyniki kontroli w Iraku szef inspektorów - Hans Blix - ma przedstawić na forum ONZ 27 stycznia. Informacje podane przez BBC jeszcze bardziej zwiększyły i tak już duże prawdopodobieństwo wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie, który w powszechnej opinii może znacznie ograniczyć dostawy ropy z tego rejonu i podnieść jej cenę jeszcze bardziej. Inwestorzy już zapomnieli o decyzji OPEC z minionego weekendu, który zapowiedział zwiększenie produkcji o 1,5 mln baryłek dziennie.
Doniesienia z Iraku pobudziły wczoraj umiarkowany wzrost cen złota. W końcu dnia uncja tego kruszcu kosztowała w Europie 354,5 USD, o 0,2% więcej niż w poniedziałek. Przyczyniło się do tego także osłabienie dolara wobec euro.
Niewielkie zmiany miały miejsce na rynku miedzi, która w kontraktach trzymiesięcznych kosztowała ok. 1650 USD za tonę, podobnie jak dzień wcześniej. Wczoraj agencja Reutera opublikowała ankietę przeprowadzoną wśród czołowych analityków. Spodziewają się oni, że w 2003 r. ceny metali kolorowych, a przede wszystkim miedzi i niklu, będą rosnąć dzięki większemu fizycznemu popytowi.