W porządku! Przy takich założeniach jesteśmy w XXI wieku. Jak to ma się do polskiej rzeczywistości? Niestety, jak pięść do nosa. Przecież zahamowano reformę edukacji, przez co dostęp młodzieży wiejskiej i uboższej do dobrego kształcenia staje się trudniejszy. Nakłady na naukę w proporcji do PKB maleją, nasz udział w europejskiej puli patentów przemysłowych jest marginalny. Najdroższe łącza internetowe i komputer w co piątej rodzinie sytuują nas na szarym końcu w Europie. Dynamika inwestycji malała w ostatnich latach. Słowem, Polska XXI wieku wygląda tak, jakby świadomie lekceważyła czynniki rozwojowe, wpisane do własnego planu rozwoju. Jeśli ktoś myśli, że może się to zmienić w pierwszych latach członkostwa w Unii, czyli w latach 2004-2006, to Narodowy Plan Rozwoju wyprowadza z błędu.
W momencie, kiedy diagnoza zamienia się w układ celów cząstkowych oraz programów operacyjnych, mających zasadnicze znaczenie dla pozyskiwania pieniędzy, zwycięża logika polityczna, a nie modernizacyjna. Plan zamienia się w choinkę z prezentami - dla każdego środowiska coś miłego. Trudno sobie wyobrazić inny efekt "uspołecznionej" procedury budowania planu, bo jest to właśnie okazja dla zgłaszania roszczeń przez poszczególne grupy interesu. W efekcie, Narodowy Plan Rozwoju zbliża się do polskich realiów, a oddala od wyjściowej analizy czynników rozwojowych, słabości i zagrożeń. Weźmy dla przykładu rolnictwo. Narodowym celem powinno być przezwyciężenie wiejskiego skansenu. Wyrównanie szans edukacyjnych powinno być podstawowym obowiązkiem państwa, zważywszy że udział dzieci chłopskich i robotniczych na studiach wyższych spadł poniżej 5%. Zastanawiają nawyki konsumpcyjne, skoro samochód można znaleźć w 75% rodzin rolniczych, magnetowid w połowie, a komputer osobisty w 9% rodzin! Ale wszystko - od wynegocjowanych dopłat do hektara po ustawy zamrażające obrót ziemią - zwiastuje utrwalenie status quo.
Oto paradoks: Narodowy Plan Rozwoju zapowiada utrwalenie polskich enklaw niedorozwoju, pomimo że zbudowany jest na rozsądnej diagnozie naszych braków i zagrożeń...